Jak najwięcej Tuska, a najmniej Dudy, Morawieckiego i tego typu obszarpańców w 2019 roku

1 Sty

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk na swoim profilu na Twitterze złożył życzenia noworoczne. Zaadresował je do „wszystkich patriotów i demokratów”, życząc im „jedności i zwycięstwa”.

Lawina komentarzy pod jego wpisem pokazała jak wielkie zainteresowanie i emocje budzi były premier.

Jedni odebrali życzenia wprost i zwyczajnie je odwzajemniali. Inni uważali, że są one skierowane też do PiS i komentowali. – „To miłe ze strony Rudego @eucopresident, że życzy @pisorgpl zwycięstwa w 2019”.

Nie obeszło się bez niemiłych złośliwości „Zaskoczyłeś mnie herr Tusk, nie spodziewałem się takich życzeń, jako patriota i demokrata oraz zwolennik PiS dziękuję i życzę żeby coś Panu wyszło, bo poza Brexitem nic nie wyszło”.

Donald Tusk w swoich życzeniach jest konsekwentny. Kilka dni temu, z okazji Świąt Bożego Narodzenia powiedział: „chcę złożyć życzenia moim rodakom i wszystkim Europejczykom, abyśmy wśród tej nocnej ciszy usłyszeli siebie nawzajem, swoje głosy miłości i nadziei. Nadziei na lepsze jutro, na tylko dobre zmiany, i że my sami będziemy lepsi dla siebie i innych”. I zakończył: „Tego Wam i sobie życzę z całego serca

Polska kończy 2018 rok z niedobrą pozycją startową do rokowań o budżecie UE. Bruksela wciąż nie ma pewności, czy idzie na dłuższą odwilż co do praworządności. Ale projekty relokacji uchodźców trafiły do szuflady.

Unijny budżet na okres 2021-27 zostanie uzgodniony być może dopiero w 2020 r., choć unijni przywódcy na ostatnim szczycie mobilizowali się do zakończenia rokowań jesienią 2019 r. Bez względu na dokładną datę finału ogromne znaczenie będą mieć projekty budżetowe przedstawione przez Komisję Europejską już w 2018 r. Zwłaszcza, że główni płatnicy UE zwykli ciąć, a nie podwyższać jej oferty dla największych beneficjentów.

Koperta dla Warszawy miałaby skurczyć się aż o 23 proc., czyli z 83,9 mld do 64,4 mld euro w cenach z 2018 r. Przy zachowaniu zasad z obecnego budżetu redukcja powinna wynieść tylko 10-11 proc. (wskutek większego polskiego PKB), ale jest o ponad dwa razy mocniejsza w efekcie – niekorzystnych dla Polski – modyfikacji sposobu dzielenia pieniędzy oraz przeznaczenia ich części na nowe priorytety związane m.in. z migracją. Ponadto projekt Komisji Europejskiej przewiduje 27,1 mld euro dla Polski z funduszy rolnych, czyli o około 5 mld mniej, niż należałoby się jej przy zachowaniu obecnych zasad.

Dodatkowym wyzwaniem jest grudniowa zapowiedź utworzenie budżetu eurostrefy, co było tradycyjnym postulatem Paryża, na który przystała kanclerz Angela Merkel. Nowy eurobudżet ma działać od 2021 r. „w kontekście” wspólnego budżetu całej Unii, co będzie rodzić pokusy przesuwania części pieniędzy ze wspólnej kasy do koperty dla eurostrefy podczas negocjacji budżetowych. W maju Komisja Europejska zaproponowała projekt rozporządzenia o zawieszeniu, a w skrajnych przypadkach odbieraniu części funduszy dla krajów łamiących zasady praworządności. I ten projekt ma duże szanse na przegłosowanie w Radzie UE oraz w nowym Parlamencie Europejskim wybranym w maju 2019 r.

Projekt umowy UE-Londyn o planowanym na marzec 2019 r. brexicie zawiera dobre gwarancje zachowania praw obywateli UE, w tym Polaków mieszkających i pracujących w Wlk. Brytanii. Ale jeśli premier Theresie May nie uda się przepchnąć tej umowy przez Izbę Gmin, to chaotyczny rozwód Brytyjczyków z UE nie tylko osłabi gwarancje dla Polaków, narazi biznes na ogromne koszty, ale też zagrozi dużą dziurą w budżecie Unii. Zgodnie z umową pobrexitowy Londyn ma sukcesywnie regulować swe zobowiązania wobec UE (40-60 mld euro). A jej brak zmusiłby Unię do szukania nowych oszczędności m.in. kosztem Polski.

Co z praworządnością?

Komisja Europejska w grudniu 2017 r. wszczęła postępowanie z art. 7 Traktatu o UE w związku z polskimi ustawami sądowymi. Przez cały 2018 r. było to niemal co miesiąc tematem posiedzeń Rady UE – w formie „wysłuchania w sprawie praworządności” lub zwykłej dyskusji ministrów ds. europejskich. Rząd Mateusza Morawieckiego wiosną 2018 r. nieco ustąpił w sprawie niektórych zapisów z ustaw sądowych. Ale po miesiącach nieskutecznych nacisków Komisja Europejska we wrześniu zaskarżyła Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE w związku z zapisami o czystce emerytalnej w Sądzie Najwyższym.

TSUE dość szybko nakazał doraźne zamrożenie czystki w SN (na czas do wydania swego wyroku), a prezydent Andrzej Duda w grudniu podpisał nowelizację ustawy, która odwraca skutki wcześniejszego wypchnięcia ponad 20 sędziów SN (w tym I prezes Małgorzaty Gersdorf) na emeryturę za pomocą obniżenia wieku emerytalnego. Pomimo to ani Komisja Europejska, ani Rada UE na razie nie zamierzają kończyć postępowania z art. 7. A TSUE zamierza wiosną 2019 r. odpowiedzieć na kilka zapytań od polskich sądów dotykających m.in. zgodności zapisów o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS) z unijną zasadą niezależności wymiaru sprawiedliwości. KRS jest też jednym z punktów postępowania z art. 7.

Spory o polską praworządność doprowadziły TSUE w lipcu do orzeczenia (w odpowiedzi na zapytania sądu z Irlandii) uchylającego automatyzm w unijnych ekstradycjach do krajów podejrzanych o łamanie niezależności wymiaru sprawiedliwości. Sądy w Irlandii, Holandii, Hiszpanii już zawiesiły kilka ekstradycji, by najpierw sprawdzić, czy aresztanci odsyłani do Polski mogą tam liczyć na rzetelny proces.

Polska w kwietniu przegrała w TSUE sprawę o wzmożoną wycinkę w Puszczy Białowieskiej. Wstrzymała ją już jesienią 2017 r. wskutek doraźnego postanowienia TSUE (na czas do wydania wyroku), który jednak musiał najpierw zagrozić Warszawie grzywną co najmniej 100 tys. euro za każdy dzień niepodporządkowania się swemu postanowieniu.

Przegrani delegowani

Rok 2018 to dotkliwe porażki Polski w walce o pracowników delegowanych. Europarlament i Rada UE w marcu uzgodniły projekt bliski postulatom prezydenta Emmanuela Macrona (bez rozgłosu, lecz stanowczo wspieranego w tej kwestii przez Berlin), który od 2020 r. wymusi przybliżenie płac delegowanych do przeciętnych zarobków lokalnych oraz ograniczy delegowanie do jednego roku (w pewnych przypadkach do półtora roku). Potem delegowani będą już płacić miejscowe składki na ubezpieczenia społeczne. Te zmiany ograniczy kosztową przewagę konkurencyjną firm wysyłających pracowników np. z Polski do Francji. Co więcej, w grudniu Rada UE przyjęła projekt (z dużymi szansami na zgodę europosłów), który nowe zasady delegowania ma rozszerzyć – wbrew protestom Polski – na większość kierowców ciężarówek w przewozach międzynarodowych.

Relokacja bez szans

Ogromne konflikty w Unii wywołane obowiązkowym rozdzielnikiem uchodźców na lata 2015-17 sprawiły, że na kolejnych szczytach UE od jesieni 2016 r. zapewniano o trzymaniu się zasady konsensusu w pracach nad nowym rozdzielnikiem obliczonym pod przyszłe kryzysy migracyjne i uchodźcze. Wprawdzie tego projektu oficjalnie nie wyrzucono do szuflady, ale podczas 2018 r. stało się jasne, że nie będzie w tej kwestii żadnego rozstrzygnięcia w obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego. A to najprawdopodobniej znaczy, że temat rozdzielnika – ku radości rządów Grupy Wyszehradzkiej – zepchnięto w Brukseli na boczny tor bez szans na jakiekolwiek konkretne decyzje w najbliższych kilkunastu miesiącach.

Flanka wschodnia i kłopot NATO z INF

Na lipcowym szczycie NATO przyjęto „plan gotowości 4×30”, czyli zobowiązanie, że Sojusz już w 2020 r. będzie gotowy do przerzucenia w ciągu co najwyżej 30 dni w rejon konfliktu 30 batalionów zmechanizowanych, 30 eskadr lotniczych oraz 30 okrętów wojennych. NATO-wscy planiści w tym kontekście myślą głównie dalszym wzmocnieniu Polski i reszty flanki wschodniej w razie konfliktu z Rosją.

Natomiast wszystko wskazuje, że USA w lutym 2019 r. rozpoczną procedurę wychodzenia z traktatu INF z Rosją o zakazie pocisków o zasięgu od 500 do 5500 km. Warszawa i Londyn jesienią 2018 r. publicznie wsparły taką odpowiedź Waszyngtonu na łamanie INF, ale Niemcy obawiają się dalszego antagonizowania Moskwy i ewentualnego rozmieszczania w Europie nowych rakiet z głowicami jądrowymi.

AFERY. Tak mijający rok to rok afer. PiS stracił cnotę publicznie, bo nigdy oczywiście jej nie miał. Najpierw afera „nagrodowa” – „bo nam się te nagrody należały”, czyli chapanie dla siebie na niespotykana dotychczas skalę. Pózniej właściwie codziennie okazywało się, że całe rodziny i znajomi zatrudniani są na państwowych posadach za bajońskie płace. Pewnie rekord pobito w NBP, gdzie asystentki-znajome prezesa zarabiają po kilkanaście średnich pensji krajowych, czyli co miesiąc Ok 60.000,00 PLN.

A rok kończymy dwiema największymi aferami wolnej polski. Aferą korupcyjną KNF oraz aferą SKOKów. Nigdy dotąd urzędnicy tak wysokiego szczebla nie zostali złapani za rękę na takiej korupcji i przekrętach. Wreszcie polska publiczność mogła zobaczyć, że ci którzy usta mają wypchane frazesami o uczciwości i służbie Polsce są aferzystami. Król jest nagi. A kłamie bez przerwy.

POLEXIT. Przez trzy lata PiS wyprowadza nas z Unii Europejskiej. Ostatni rok to rok, w którym wszyscy politycy rządzącej partii zrzucali winę za sytuacje w Polsce na urzędników UE i na unijną politykę. Dokładnie taka narracja polityków w Wielkiej Brytanii doprowadziła do Brexitu. A liderem krytyków UE jest niestety Andrzej Duda. W historii UE żaden kraj nie miał tak złych stosunków z unijnymi instytucjami, jak ma Polska pod rządami PiS. Widać, że Polacy mają tego powoli dość.

CHAOS. Wiadomo, że JK lubi zarządzać przez chaos. A my chaosu nie lubimy. Ustawy pisane na kolanie, uchwalane w nocy, właściwie przyjmowane przez większość parlamentarną z naruszeniem podstawowych praw opozycji, następnie pilnie i wielokrotnie zmieniane dokładnie w ten sam sposób. Najgłośniejsze to głupia ustawa o IPN zmieniona pod naciskiem Izraela i Stanów Zjednoczonych oraz niekonstytucyjna ustawa o Sądzie Najwyższym, zmieniona po decyzji Trybunału Sprawiedliwości. Świat śmieje się z polityków PiS.

Zauważmy, że chaos jest wszędzie. Budowa prawie wszystkich dróg opóźniona o wiele miesięcy. Pociągi i samoloty opóźnione. Wejście CBA do KNF opóźnione. Nawet wypłata nagród naszym złotym, wspaniałym siatkarzom opóźniona. Chaos w oświacie po karygodnej, wręcz kretyńskiej reformie Zalweskiej, chaos zgotowany młodym Polakom, zwłaszcza tym w okresie dojrzewania. Służba zdrowia nie ruszona. Wojsko rozwalone. Policja upolityczniona. Czego się nie dotkną, tam chaos.

BŁĘDY narastają lawinowo: hołubienie nacjonalistów, destrukcja sądów, rozmontowanie rynku energii, ścisły związek władzy z kościołem, nacjonalizacja przemysłu już przynosząca ogromne straty, spory z coraz większą liczbą państw, w tym nam najbliższym….. Można wymieniać w nieskończoność

To są dobre wiadomości. Tylko od nas zależy, czy w Nowym Roku je wykorzystamy, pod przywództwem liderów opozycji. Mamy ogromną szansę. Wiara w zwycięstwo rośnie, nadziei też jakby więcej, a miłości do Polski nigdy nam nie brakowało. I to są moje dla Was i dla Nas i dla naszego sponiewieranego przez PiS kraju ŻYCZENIA – życzenia ZWYCIĘŻANIA

W nadchodzącym roku wypadałoby więc życzyć nam wszystkim większego… wyrachowania?  Z rozmysłem mnożyć (sojuszników) i unikać dzielenia (koalicjantów)?

Składając bliskim życzenia noworoczne, a sobie obietnice, czego to nie dokonamy w ciągu następnych 12 miesięcy, warto wcześniej starannie zrewidować pragnienia. Bo jak się nie wie, czego się chce, to zwykle dostaje się to, czego się nie chce. Którą to galicyjską mądrość ludową dedykuję wszystkim byłym entuzjastom „dobrej zmiany”.

Po niewczasie sami zdążyli się już bowiem przekonać, że głosując z przekonaniem za reformą reformy edukacji, niechcący autoryzowali obniżenie poziomu nauczania, klerykalizację szkół i pogorszenie się warunków pracy uczniów i nauczycieli.

A opowiadając się za usprawnieniem kulejącego systemu sądownictwa, dali przyzwolenie na czystki kadrowe i wyroki dyktowane w gabinetach polityków, o chaosie w orzecznictwie, lawinowo wydłużających się terminach rozpraw i blamażu na forum unijnym nie wspominając.

Trudno powiedzieć, ilu takich rozczarowanych wyborców postawiło trzy lata temu krzyżyk za „zmianą” , bez sprawdzenia, co w nomenklaturze pana prezesa i jego przybocznych znaczy słowo „dobra”.

Za to państwo z PiS doskonale wiedzieli, czego chcieli i bynajmniej tego przed wyborcami nie ukrywali. Chcieli –mianowicie – władzy, bo ta dała im dostęp do kasy, gwarancję bezkarności w jej łupieniu oraz możliwość odwetu, za realne i wydumane krzywdy, na „elitach” gorszego sortu.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że w nowym roku państwo z PiS chcą tego samego, co w ubiegłym, tylko „bardziej, a więc jeszcze więcej PiS-u w PiS-ie i wszędzie. Podobnie ich wyborcy –  też chcą „więcej” pana prezesa i dalszych sukcesów jego partii w budowie katolickiego państwa narodu pisowskiego.

Tymczasem elektorat gorszego sortu niby chciałby powstrzymać buldożery frakcji władzy i wyhamować ambitne plany biało-czerwonej drużyny, ale czy – w takim razie – jest rzeczywiście gotów na „więcej” Koalicji Obywatelskiej?

To, otóż, nie jest wcale takie pewne. Wystarczy rzucić okiem na media gorszego sortu, które zajmują się głównie wybrzydzaniem na Grzegorza Schetynę i krytykowaniem KO za … brak programu. W teorii., malkontenci mają sporo racji. Wyżej było przecież o tym, że jeśli chodzi o życzenia, to bardzo warto trzymać się konkretów.

Problem w tym, że nawet najbardziej szczegółowe i ambitne programy nie będą miały najmniejszego znaczenia, gdy pragnienia elektoratu partii aktualnie rządzącej (więcej PiS-u) okażą się jednak bardziej konkretne, niż marzenia wyborców opozycji o powrocie do normalności.

Wtedy „pisowski walec” ruszy dalej z jeszcze większym niż dotąd impetem. I skutecznie zrówna z trawą liberałów pospołu z lewicą laicką , a socjalistów z neokonserwatystami. Wtedy nie będzie ważne, czym – poza osobami liderów – partia Razem różni od partii Teraz. I nawet kwestie tak pierwszorzędnej wagi, jak zakaz (lub brak zakazu) handlu w niedziele czy metody finansowania in vitro też przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie.

Niestety, wyborcy opozycji tylko z największym trudem mogliby zapragnąć w nowym roku więcej Grzegorza Schetyny. Tymczasem wygląda na to, że bez takiego właśnie ekstremalnego wysiłku wyobraźni nie uda się urzeczywistnić marzeń o powrocie do normalności, przywróceniu praworządności i odbudowie demokracji.

Nie da się zrealizować podobnych życzeń stawiając na „więcej” Roberta Biedronia, Adriana Zandberga czy Ryszarda Petru. Jak dotąd, zrozumiała to tylko szefowa „Nowoczesnej”, skądinąd matematyk. Oraz przywódca PSL, który – jak na ludowca przystało – też liczyć potrafi. Reszta na razie liczy na siebie i swoich wyborców. Ale w ten sposób gorszy sort może się – niestety – srogo przeliczyć.

W nadchodzącym roku wypadałoby więc życzyć nam wszystkim większego… wyrachowania?  Z rozmysłem mnożyć (sojuszników) i unikać dzielenia (koalicjantów)? Bo inaczej, przez kolejne dekady pozostaniemy krajem, gdzie o wyniku dodawania dwóch do dwóch, będzie decydowało przekonanie pana prezesa.

(Romy Schneider 1969)

Waldemar Mystkowski o faszyście w rządzie PiS.

PiS kończy ten rok w gorszej kondycji sondażowej i moralnej niż ubiegły. Jednak ciągle jest liderem wśród partii parlamentarnych, ale ma dwukrotnie więcej przeciwników niż zwolenników wśród Polaków, wśród wyborców. Choć politycy partii Kaczyńskiego mogą się zaklinać, że panują nad sytuacją, widać jednak, że morale szeregów partyjnych spada.

Ustawa o wsparciu sektora energetycznego kwotą ok. 9 mld zł, aby nie podskoczyły rachunki za prąd w gospodarstwach domowych, wskazuje na indolencję tej władzy, która potrafi zabezpieczać się politycznie tylko poprzez korzystanie z publicznych pieniędzy, a nie poprzez rozwiązania gospodarcze. Utworzenie w tym celu Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny prawdopodobnie uznane zostanie przez Komisję Europejska za niedozwoloną pomoc publiczną.

Staje się jasne, dlaczego PiS na ostatniej konwencji tak szumnie deklarował postawę prounijną. Mianowicie chce stworzyć sobie pole do negocjacji, które i tak muszą się skończyć przegraną, ale istnieje możliwość wskazania winnych, kto miałby odpowiadać za wyższe rachunki za prąd.

PiS jest skazany na zderzenie czołowe z instytucjami unijnymi i na przegraną, lecz chce ponieść jak najniższe koszty wśród elektoratu. Zauważmy, iż Andrzeja Dudę siódmą nowelizację ustawy o wieku emerytalnym sędziów Sądu Najwyższego recenzuje słowami, których użył w wywiadzie na koniec roku w TVP Info: „sędziowie to zepsute środowisko”. Ci sędziowie będą decydować o ważności wyborów i ewentualnym postawieniu prezydenta przed Trybunałem Stanu.

Ale ta ustawa to mały pikuś, bo kluczowy będzie werdykt Trybunału Sprawiedliwości UE w kwestii statusu Krajowej Rady Sądownictwa. Jeżeli zostanie on zakwestionowany przez TSUE, to cała pisowska reforma wymiaru sprawiedliwości upadnie. I niewiele pomogą jeden, czy dwa kroki w tył, podobne do tego w sprawie Sądu Najwyższego. „Zepsute środowisko”, czyli demokratyczny standard niezależnego sądownictwa będzie miał możliwości prawne, aby wstrzymać PiS w marszu w kierunku ustroju autorytarnego.

Lecz czy TSUE powstrzyma Kaczyński w demolowaniu praworządności, czy prezes PiS podporządkuje się werdyktowi TSUE? Popatrzmy z tego punktu na nominację Adama Andruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji, przeciwnika Unii Europejskiej, byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej.

W co gra PiS, do czego nas przygotowuje? Narracja o proeuropejskości upada, nie trzyma się żadnej logiki. Zwalanie winy na Unię Europejska i jej instytucje, a także na „donosicieli” z Platformy Obywatelskiej – bo takim komunikatem operują politycy PiS – ma swoją moc dla elektoratu. Czy PiS przygotowuje się nie tyle do Polexitu, ile do rozwalanie Unii od wewnątrz wraz z podobnymi sobie partiami w innych krajach, z narodowcami francuskimi Marine Le Pen, prorosyjskim Fideszem Viktora Orbana i innymi?

PiS we własnym rządzie ewidentnie wzmacnia skrajne prawe skrzydło antyunijne, które w niedalekiej przyszłości może posłużyć do rozwalenia Unii, nie do Polexitu, który jest źle widziany przez Polaków. To nie PiS ma być winny, ale egoizmy innych krajów UE, których przedstawiciele zasiadają we władzach unijnych instytucji.

Reklamy

Komentarze 3 to “Jak najwięcej Tuska, a najmniej Dudy, Morawieckiego i tego typu obszarpańców w 2019 roku”

  1. Hairwald 1 stycznia 2019 @ 10:59 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Wstaję rano, patrzę, cekiny odprute, wszędzie brokat, cylinder podeptany, frak jak psu z gardła, a tu się zaczął rok wyborczy, który nie będzie szampańską zabawą, bo 2. kadencja PiS zacznie się od repolonizacji mediów i dobicia sądownictwa, a skończy Polexitem. Warto pamiętać.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Faszysta, komunista, głupek, kłamca, tchórz: esencja PiS | Hairwald - 1 stycznia 2019

    […] Depresja plemnika […]

  2. Pchła Ziemiec z pisowskiej gadzinówki TVP | Earl drzewołaz - 1 stycznia 2019

    […] Depresja plemnika […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: