Absurdy PiS 2018, podwyżki 2019

30 Gru

Księga Magii

Gdyby nie świetna koniunktura gospodarcza, instytucjonalno-decyzyjny bałagan za rządów PiS odczulibyśmy w portfelach już rok temu. Ale co się odwlecze to nie uciecze. Oto pięć najbardziej absurdalnych pomysłów gospodarczych rządów PiS.

1. Rejtan w sprawie cen prądu

Miejsce na najwyższym stopniu podium jest bezapelacyjne: paniczna ucieczka rządu PiS przed nieuchronnymi podwyżkami cen prądu. 2019 to rok podwójnych wyborów. Podwyżki rachunków za prąd mogą zeźlić suwerena, który pokapuje się, że rząd jedną ręką daje 500+, a drugą zabiera, bo zakupy kosztują coraz więcej, a od tego roku więcej trzeba będzie zapłacić za wywóz śmieci i prąd właśnie. Firmy i samorządy nowe taryfy dostały już wiele tygodni temu. Podwyżki rzędu 70 proc. wcale nie należały do rzadkości. I tu nie ma przebacz: wolny rynek i koniec. W przypadku klientów indywidualnych jest jeszcze Urząd Regulacji Energetyki, który musi zatwierdzić nowe taryfy. Wnioski o 20-proc. podwyżki zostały przez URE odesłane do poprawki.

Zwłaszcza że minister energii poinformował o tym, że firmy energetyczne mają miliardowe… oszczędności. Rząd zapewnia, że podwyżek nie będzie, a jeśli będą to zostaną ludziom zrekompensowane. Firmy muszą znaleźć pieniądze, bo produkcja prądu kosztuje coraz więcej: drożeje węgiel, z którego powstaje 80 proc. energii, drożeją pozwolenia na emisję dwutlenku węgla, potrzebne są pieniądze na nowe bloki, bo nasz system energetyczny robi bokami, zwłaszcza latem. A najzabawniejsze, że wszystko to PiS ściągnął sam na siebie absurdalną polityką energetyczną: zamiast inwestować w odnawialne źródła energii, wolał kupować elektrownie węglowe od inwestorów zagranicznych w ramach repolonizacji. A jedną z pierwszych decyzji nowej władzy była praktyczna likwidacja branży energii wiatrowej. Efekt był do przewidzenia: rynek praktycznie bez konkurencji i coraz większa monokultura węglowa w energetyce doprowadziły do nieuchronnych podwyżek cen. W strategii energetycznej na 2040 r. ok. połowy energii mamy produkować z atomu i farm wiatrowych na Bałtyku. Problem w tym, że te źródła na razie nie istnieją. Ciemność widzę. Ciemność.

2. Strusia polityka ws. imigracji

Polityka imigracyjna, a raczej jej brak, to kolejny absurd wykreowany przez obecną władzę. Polski rynek pracy jest rozgrzany do czerwoności – tak niskiego bezrobocia nie notowaliśmy od lat. Znalezienie pracownika czy fachowca do robienia remontu to dziś prawdziwy wyczyn. A byłoby jeszcze gorzej gdyby nie grubo ponad milion imigrantów zarobkowych z Ukrainy. To dzięki nim ten mechanizm jakoś jeszcze się kręci i się nie zatarł. Tyle że za chwilę może się to zmienić. Niemcy ogłosiły właśnie ułatwienia w zatrudnianiu pracowników z Ukrainy. Wystarczy przejechać czasem 200-300 km na zachód, żeby zarobić kilka razy więcej niż w Polsce. Część Ukraińców na pewno się skusi. Co wtedy będzie z polskim rynkiem pracy?

Wiceminister inwestycji i rozwoju Paweł Chorąży jesienią na debacie w Klubie Jagiellońskim stwierdził rzecz oczywistą: Polska potrzebuje stałego dopływu migrantów. I że opłaca się ich sprowadzać np. z Azji. „W nagrodę” stracił stanowisko. „Za wypowiedzi niezgodne z linią rządu i linią Prawa i Sprawiedliwości” – poinformował prorządowy portal wpolityce.pl.

3. Kup pan cegłę z Radomia, czyli lotniskowe inwestycje

Kampania przed wyborami samorządowymi obfitowała w najrozmaitsze rządowe ekscesy. Pół biedy, gdy chodziło tylko o mijanie się z prawdą premiera Morawieckiego (dwa razy sąd kazał mu prostować wypowiedzi). Gorzej, że na fali przedwyborczych obietnic władze poczyniły konkretne inwestycje, które z punktu widzenia ekonomii były co najmniej dyskusyjne. Po diabła np. było repolonizować kolejkę na Kasprowy?

Ale to i tak drobiazg przy zakupie lotniska w Radomiu. Dzięki tej wymuszonej przez rząd inwestycji państwowe Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze ma trzy lotniska wokół Warszawy. I czwarte w budowie. I za nic nie potrafi z tego ułożyć sensownego systemu komunikacyjnego. Bo z powodów ideologicznych rząd stawia na widowiskową inwestycję w Centralny Port Komunikacyjny w Baranowie. Nie bardzo ma ochotę rozbudowywać lotnisko Chopina na Okęciu. A już w ogóle nie chce rozwijać portu w Modlinie, gdzie spiera się z samorządowym udziałowcem. Teraz do tego doszło lotnisko w Radomiu, zamknięte na cztery spusty, bo samoloty woziły tylko powietrze.

4. Elektryczny Autosan znienacka

To kolejny pomysł z kampanii samorządowej. Aby zdobyć głosy mieszkańców Sanoka, sam prezes Kaczyński zapowiedział, że już niedługo tamtejszy Autosan zostanie przejęty przez spółkę energetyczną PGE i wtedy zacznie produkować na potęgę elektryczne autobusy. Informacja Kaczyńskiego była zdumiewająca nie tylko z powodu absurdu ekonomicznego (skoro PGE produkuje prąd, to może też się zająć produkcją autobusów na prąd), ale też z powodów prawnych: oto prezes partii rządzącej podał do wiadomości publicznej coś, czego spółka giełdowa jaką jest PGE, w ogóle jeszcze nie ogłosiła. A chodziło przecież o istotną inwestycję i zobowiązanie na przyszłość. Czemu mniejszościowi akcjonariusze dowiedzieli się o tym dopiero z mediów? O tym, że kulejący Autosan przerzucany jest jak gorący kartofel z rąk jednego państwowego koncernu (PGZ) w ręce innego (PGE) nawet nie warto wspominać.

5. Kredyt dla Fratrii na zakup Radia Zet

Rzutem na taśmę piąte miejsce w naszym rankingu zajął państwowy od jakiegoś czasu bank Pekao SA wraz z braćmi Michałem i Jackiem Karnowskimi, tworzącymi prorządowe treści w swoich mediach internetowych (wpolityce.pl), papierowych (tygodnik „Sieci”) i elektronicznych (telewizja W Polsce). Karnowscy prowadzą te wszystkie biznesy za pośrednictwem swojej spółki Fratria, gdzie ponad połowę udziałów ma Spółdzielczy Instytut Naukowy senatora Grzegorza Biereckiego, twórcy SKOK-ów, oraz Apella, jedna ze spółek systemu SKOK-ów. Fratria postanowiła właśnie rozszerzyć działalność i kupić rozgłośnię radiową. Nadarzyła się po temu okazja, bo czeski fundusz Czech Media Invest chce sprzedać Radio Zet, które przejął kilka miesięcy temu od francuskiego koncernu Lagardere.

Jest tylko jeden problem: pieniądze. Wartość inwestycji szacuje się na ok. 200 mln zł, a roczne przychody Fratrii to nieco ponad 34 mln zł (dane za 2017 r.). Ale od czego są przyjaciele? Jak donosi portal Wirtualne Media, państwowy od pewnego czasu bank Pekao SA przyznał Fratrii promesę kredytową na 51 mln euro. Prezes banku Michał Krupiński to protegowany ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Ziobro i jego zastępca Patryk Jaki w tygodniku Karnowskich występowali na okładce co najmniej pięciokrotnie tylko w zeszłym roku.

Co jakiś czas Ziobro zapowiada tam kolejne ofensywy przeciw sędziom, przestępcom itd. I tak się złożyło, że bank Pekao SA uznał, że 51 mln euro inwestycji w rynek medialny w Polsce to pewny i świetny biznes. Wiadomo: jeśli Karnowscy Zetkę przejmą, spółki skarbu będą się w niej reklamować na wyścigi. No chyba że PiS przegra wybory. Ale wtedy to już zapewne nie będzie zmartwienie prezesa Krupińskiego tylko nowego szefa Pekao SA…

Gospodarka ma się ciągle nieźle, a do tego ceny kluczowych surowców raczej drożeją niż tanieją. Oznaczać to wszystko może tylko jedno – podwyżki 2019. I to raczej cen niż wynagrodzeń. Oto co najbardziej uderzy w nasze kieszenie.

Podwyżki 2019. Nie, Morawiecki cen energii nie zatrzyma

Ekspresowe „zatrzymywanie” cen przez rząd jeszcze niedawno wydałoby się nam pewnie całkiem zabawne. Ale w sumie się przyzwyczailiśmy. Nawet jednak jeśli autopoprawka rządu zatrzyma na jakiś czas ceny prądu, to przecież nie jest tak, że politycy mogą je sobie uregulować. Pewnie ceny energii koniec końców wzrosną. Może na przykład po wyborach parlamentarnych?

Gaz zdrożeje. Chyba, że politycy znów powtórzą manewr „prądowy”

Ceny gazu rosną na międzynarodowych rynkach, zwłaszcza na tych, z którymi handluje PGNiG. Do tego mamy niezłą koniunkturę w przemyśle i generalnie duży popyt na gaz (który coraz bardziej zastępuje węgiel). Eksperci prognozują więc, że gaz może zdrożeć o 3-4 proc. Chyba że znów wjedzie legislacyjny ekspres i podwyżki zatrzyma…

Podwyżki 2019. Paliwo zdrożeje dzięki opłacie emisyjnej

Ceny paliwa na światowych rynkach generalnie ostatnio spadały. W Polsce trochę też spadły, ale w sumie minimalnie. Czemu? Eksperci uważają, że dystrybutorzy przygotowują się na opłatę emisyjną. Ta oczywiście, jak zapewniali politycy, miała nie odbić się na konsumentach. No ale obietnice sobie, życie sobie. Eksperci nie mają wątpliwości, że firmy będą chciały trochę przełożyć podwyżki na konsumentów. Niezależnie więc od światowych zawirowań paliwo raczej będzie w 2019 droższe. A jeśli jeszcze dojdzie do zapowiadanej fuzji Orlenu z Lotosem…

Coraz wyższe koszty pracy

Zarobki nad Wisłą nie rosną tak, jak chcieliby tego pracownicy. Jednak nie da się nie zauważyć, że praca w Polsce zaczyna być coraz droższa – a to niekoniecznie dobra informacja dla przedsiębiorców. Rekordowo niskie bezrobocie, brak rąk do pracy, otwarcie rynku niemieckiego na Ukraińców – te wszystkie czynniki zapewne sprawią, że ludzie będą żądać coraz większych pieniędzy. Zachęca ich do tego zresztą samo państwo. Pensja minimalna w 2019 r. znowu się zwiększy i wyniesie 2250 zł brutto. Stawka godzinowa natomiast wzrośnie do 14,70 zł.

Papier toaletowy coraz droższy

Raczej nie wrócą czasy niedoboru papieru toaletowego, ale eksperci obawiają się, że ten jakże ważny produkt może podrożeć nawet o 30 proc. i to już na samym początku 2019 roku. Powody są dwa. Po pierwsze, przez ostatnie lata ceny papieru utrzymywały się na zbliżonym poziomie, w dużej mierze dlatego, że narzucały je sieci dyskontowe. Ale koszty produkcji się w tym czasie zwiększyły i pewnie wreszcie producenci będą chcieli je sobie odbić.

Drugi powód to niedobór celulozy na całym świecie, który jest wywołany bardzo dużym popytem w Azji, a przede wszystkim w Chinach.

Podwyżki 2019 r. Owoce i warzywa zapewne sporo podrożeją

Prawdopodobnie w przyszłym roku zapłacimy więcej za owoce. Nie jest to jednak wcale tak dramatyczna wiadomość – po prostu w 2018 ceny były tu wyjątkowo niskie poprzez „klęskę urodzaju”. Zbiory jabłek były na przykład tak duże, że nieraz sadownikom nie opłacało się po prostu ich sprzedawać.

Warzywa będą natomiast droższe z powodu suszy, która wystąpiła na terenie większości Europy latem 2018. Już teraz rekordy biją m.in. europejskie ceny cebuli.

Owoce i warzywa zdrożeją najbardziej, ale generalnie ceny żywności powinny pójść w górę. – Ceny detaliczne żywności w Polsce w 2019 r. będą przeciętnie o 2,0-3,5 proc. wyższe niż rok wcześniej – czytamy w analizie banku BGŻ BNP Paribas.

Wywóz śmieci, składka ZUS, kara za brak OC – to wszystko jeszcze wzrośnie w 2019

Można się spodziewać też innych podwyżek. Opłaty za wywóz śmieci wzrosną właściwie w każdym dużym mieście, w niektórych nawet o połowę. Czekają nas też podwyżki w związku z podwyższeniem się pensji minimalnej. I tak za nieubezpieczenie auta przez ponad dwa tygodnie po terminie będzie kara 4500 zł, anie 4200 zł jak wcześniej.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Absurdy PiS 2018, podwyżki 2019”

  1. Hairwald 31 grudnia 2018 @ 02:07 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Duda robi z siebie idiotę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: