Afera KNF wg Glapińskiego jest dziełem wrogich sił europejskich i opozycji. PiS twaju mać wita was w Tworkach

17 Gru

Po paru tygodniach milczenia i unikaniu mediów PiS-owski szef NBP Adam Glapiński, udzielił wywiadu prawicowej gazecie „Sieci”. Sformułował tam dość zagadkową teorię spiskową, mówiąc o zamieszaniu NBP i jego osobiście w aferę KNF. Stwierdził, że najbardziej zależy na tym „określonym siłom politycznym”, które gwałtem chcą wprowadzić Polskę do strefy Euro.

To się składa w bardzo logiczną całość” – oznajmił w „Sieci” Glapiński i podkreślił, że „trudno tego wszystkie nie skojarzyć z atakiem na NBP”.

„Bo owszem, po ewentualnym zwycięstwie wyborczym, za rok opozycja teoretycznie może rozpocząć marsz w stronę euro, ale bez zmiany prezesa banku centralnego i zmian w Radzie Polityki Pieniężnej nie będzie to ani łatwe, ani proste, ani szybkie” – wyjaśnił swoją koncepcję.

Glapiński opowiadał, że wejście do strefy euro to dla partii opozycyjnych  drugi najważniejszy punkt programu zaraz po „depisyzacji”.

Podkreślił bardzo mocno,  że może to być inspirowane przez duże kraje Unii Europejskiej, a ograniczenie naszej suwerenności ekonomicznej „zakotwiczy Polskę na stałe w tzw. głównym nurcie europejskim”.

Na tym oczywiście skorzystają głównie „wielkie banki, wielkie instytucje, głównie zagraniczne, którym spadną koszty transakcyjne”. Kto straci? Według Glapińskiego – najbiedniejsi Polacy.

Szef Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński znalazł się pod polityczną ścianą. Jego powiązania z główni aktorami afery KNF postawiły pod znakiem zapytania jego wiarygodność jako sternika banku centralnego i twarz polskiego systemu finansowego. Jakby tego było mało, jego próba cenzurowania dziennikarzy został odnotowana nawet na stronie Rady Europy, a kolejne wypowiedzi urzędnika dolewały tylko oliwy do ognia. W akcie desperacji, aby odsunąć od siebie widmo dymisji, Glapiński sięgnął właśnie po broń ostateczną – żenujące teorie spiskowe. Prezes NBP w swojej obronie zdecydował się bowiem ośmieszyć Polskę i swój urząd na arenie europejskiej.

Zdaniem prezesa NBP mamy do czynienia z potężnym antypolskim spiskiem, który jest wymierzony w Narodowy Bank Polski. Instytucja, rozumiana tu w myśl zasady “państwo to ja”, ma być ostatnim bastionem w obronie przed zwycięstwem tych mrocznych sił. Tym ukrytym wrogiem mają być zaś największe kraje Unii Europejskiej, a katastrofą, którą ich spisek ma na celu sprawdzić, jest “wciągnięcie Polski do strefy euro“.

Adam Glapiński w wywiadzie dla “Sieci” pozostawił tezę, że siły polityczne, które chcą powrócić do władzy, myślą o zapewnieniu swojej dominacji już “na zawsze“. Środkiem ku temu celowi ma być właśnie wejście Polski do strefy euro. I tu właśnie kryje się heroizm i ofiara Glapińskiego, ponieważ bez zmiany prezesa banku centralnego realizacja tego planu nie będzie łatwa.

Urzędnik odwraca kota ogonem, sugerując wręcz, że afera KNF jest polityczną prowokacją, a nie prawdziwym problemem. Domniemany spisek ma zaś udowadniać to, że “ktoś jednak dał sygnał, by sprawę KNF rzucić na stół właśnie teraz, siedem miesięcy po nagraniu”.

Glapiński rzuca, że ktoś “po raz pierwszy od początków transformacji tak mocno i na taką skalę próbował zaatakować Narodowy Bank Polski”. Jest to dość kreatywna forma powiedzenia tego, że po raz pierwszy od transformacji w nadzorze systemu finansowego doszło do korupcji i przekraczania uprawnień na niebywałą skalę.

Glapiński nie waha się kosztem autorytetu państwa polskiego kreować siebie na istnego Winkelrieda narodów. Jeśli bowiem atak na NBP (czyli osobę Glapińskiego) odniesie skutek, a PiS przegra wybory, to “prawie całkowicie tracimy suwerenność polityki finansowej, a całkowicie monetarnej”. W tym samym czasie zaś skorzystają na tym “wielkie banki, wielkie instytucje, głównie zagraniczne, którym spadną koszty transakcyjne”. Ofiarami będą zaś ci, którzy w przekazie dnia zawsze byli najbliżej serca PiS: “straciliby ludzie, którzy dużą część dochodów wydają na dobra podstawowe”.

Sytuacja zatem jest aż trudna do pojęcia. Szef NBP za same powyższe słowa powinien zostać pozbawiony stanowiska. Nie zdarzyło się bowiem jeszcze w historii wolnej Polski, aby szef tak ważnej instytucji finansowej mieszał się bezpośrednio w politykę i atakował otwarcie inne kraje, z którymi nasz system finansowy jest dziś niesamowicie mocno powiązany. To nie tylko nieodpowiedzialność, ale działanie na szkodę kraju. Jeśli temat oskarżenia Eurogrupy o niszczenie stabilności systemu finansowego w Polsce podchwycą zachodnie media, to ponownie będziemy pokazywani jako państwo z mentalnością władzy rodem z krajów trzeciego świata. Czy jest to cena warta zapłacenia za utrzymanie stanowiska przez Glapińskiego?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: