Kaczyński przeczuwa przegraną PiS. Platforma przedstawia swój program

16 Gru

Możemy powiedzieć z niemałym zadowoleniem, że Prawo i Sprawiedliwość udowodniło, że potrafi rządzić – przekonuje prezes partii Jarosław Kaczyński. W sobotę w Szeligach pod Warszawą odbyła się pierwsza po wyborach samorządowych konwencja PiS. Poza Kaczyńskim przemawiali premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Beata Szydło i koalicjanci. – Byliśmy świadkami konferencji propagandowej. Wydawałoby się, że partia, która prowadzi w sondażach, świetnie się czuje i opozycję kasuje w dwóch głosowaniach o wotum, inaczej będzie przemawiać. A tu okazało się, że głównym przekazem konwencji są zapewnienia, że jesteśmy silni, świetni, fantastyczni. Jeżeli ktoś tak mówi i przekonuje, to znaczy, że tak nie jest. To jest zaklinanie rzeczywistości – mówi dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego.

Kaczyński: PiS partią marzeń

Prezes PiS, który występował jako pierwszy, próbował zagrzewać do walki. Mówił, że potrzebna jest energia, aby wygrać najbliższe wybory. Podkreślał, że ten nadchodzący rok wyborczy wymaga ogromnej, ciężkiej pracy od działaczy nawet na najniższych szczeblach

– Zwycięstwo jest w zasięgu ręki, ale tę rękę trzeba wyciągnąć i to musi być bardzo silna ręka. Tego nam wszystkim życzę. Niech ten dzień będzie zapowiedzią nowych wielkich zwycięstw – mówił Jarosław Kaczyński. Wcześniej krytykował poprzedników: – Oni rządzić nie potrafią i udowodnili to wielokrotnie. Oni nie są wiarygodni, oni nie dotrzymują słowa. Oni tolerują zło, także zło w tej wielkiej skali. Ta prawda musi być przekazana polskiemu społeczeństwu – grał na starej nucie PiS Kaczyński.

Morawiecki: Polska sercem Europy

Po prezesie premier Mateusz Morawiecki oprócz chwalenia się mówił, co może zaskakiwać, dużo o Europie. Podkreślał, że Polska jest sercem Europy, a o Polexicie nie ma mowy, bo PiS stawia Europę na pierwszym miejscu. –  Jesteśmy bijącym sercem Europy. My dzisiaj inspirujemy Europę. Nasze sukcesy, nasza skuteczność, odwaga, determinacja, uczciwość, wiarygodność inspiruje Europę – przekonywał szef rządu.

Premier Morawiecki nakreślił ogólny plan na przyszłość. – Europa, wyższe płace i modernizacja to klucz, aby niejako ponownie wprowadzić Polskę do Europy, ale tak, aby Polacy czerpali jeszcze więcej z Unii. To jest prawdziwa europeizacja. Nie jakieś eksperymentowanie z obyczajowością, tylko to, żeby Polacy zarabiali tak jak mieszkańcy Europy Zachodniej – mówił Morawiecki.

Z konkretów to tyle. Premier zapowiedział, że program przedstawiony zostanie w styczniu, lutym. W dość infantylny sposób odniósł się też do sytuacji kobiet w Polsce, ale o przyjęciu konwencji antyprzemocowej nawet się nie zająknął. – Powoli wchodzimy w okres świąteczny. Jak panowie pomagają paniom w przygotowaniach? Muszę uderzyć się w piersi, że słabo z tym u mnie. Kobiety, Polki widzą, że nasz kraj się zmienia – mówił premier.

Szydło: Polska w Europie

Na konwencji przemawiała też dawno w tej roli niewidziana była premier, obecna wicepremier Beata Szydło. Jedną z pierwszych jej decyzji było wyprowadzenie unijnej flagi z gabinetów rządowych, ale teraz już przekonywała, że przyszłość Polski jest w Europie. – Polska była, jest i będzie w Europie. Nikt i nic tego nie zmieni. Nawet ci polscy politycy, którzy ciągle kłamią i krzyczą o jakimś Polexicie – mówiła Beata Szydło, która parę minut później zaklinała rzeczywistość: – Jesteśmy prymusem w wykorzystywaniu środków europejskich.

Konkret Gowina i Ziobry

Konkretnych obietnic, zapowiedzi programowych nie było. Dopiero wystąpienie wicepremiera Jarosława Gowina przyniosło zapowiedź programu Energia Plus. – We współpracy z uczelniami rozpoczniemy masową budowę odnawialnych źródeł energii, przede wszystkim dla 5 mln gospodarstw domowych –  mówił Gowin.

Z kolei Zbigniew Ziobro, lider koalicyjnej Solidarnej Polski, minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny, zapowiedział nowelizację Kodeksu karnego.

O podsumowanie wystąpień na konwencji PiS poprosiliśmy eksperta od wizerunku i marketingu politycznego dr. Mirosława Oczkosia.

JUSTYNA KOĆ: Po sobotnich wystąpieniach PiS jest ciągle w defensywie?

DR MIROSŁAW OCZKOŚ: To jest ciekawe, bo wydawałoby się, że partia, która prowadzi w sondażach, świetnie się czuje i opozycję kasuje w dwóch głosowaniach o wotum, inaczej będzie przemawiać. A tu okazało się, że głównym przekazem konwencji są zapewnienia, że jesteśmy silni, świetni, fantastyczni. Jeżeli ktoś tak mówi i przekonuje, to znaczy, że tak nie jest. To jest zaklinanie rzeczywistości. Długo w swoich wypowiedziach PiS, mówiąc kolokwialnie, olewał opozycję, bo skoro to są żadni przeciwnicy, którzy nie mają szans, to nie zwraca się na nich uwagi. Tutaj na konwencji, szczególnie w pierwszym wystąpieniu prezesa, ostrych słów pod kierunkiem opozycji było sporo.

Wystąpienie Morawieckiego było z kolei mieszaniną dowcipkowania, błaznowania, co raczej nie przystoi premierowi. Rozumiem, że premier się świetnie poczuł w wystąpieniach publicznych i czuje tę moc, ale gdy dajemy trzy grzyby w barszczu, to mamy grzybową, a nie barszcz.

No i premier Szydło, dawno niewidziana w takiej formie. To wszystko oznacza, że albo mają badania, albo przeczucie, że następne wybory nie pójdą już tak gładko.

W najbliższych wyborach do PE już wiadomo, że startować będzie Robert Biedroń, także partia Tadeusza Rydzyka, a więc ma kto zabrać głosy wyborców. Moim zdaniem Jarosław Kaczyński chciał utwardzić elektorat, który mają w tej chwili. Bardzo blado na tym tle wypadł Jarosław Gowin. Reakcje słuchaczy na jego wystąpienie były dalekie od entuzjazmu.

I nie wiadomo, dlaczego mówił o energii.
No właśnie, i to jest ciekawe.

Wydaje mi się, że pan wicepremier Gowin odczuje boleśnie, po raz kolejny, że przeszczep na inny organizm się nie przyjął i będzie musiał zostać odcięty, mówiąc brutalnie. Widać, że on się tam źle czuje. To nie jest tak, że można zadeklarować, że od dzisiaj będę wegetarianinem, a do tego pory jadłem głównie hamburgery.

Tak jest z Gowinem, który dostał tylko do jedzenia marchewkę, chociaż marzy o kurczaku. Oczywiście zachwyca się marchewką, ale z gestów, twarzy, intonacji widać, że nie jest zachwycony.

Warto jeszcze zwrócić uwagę są słowa premiera Morawieckiego do Zbigniewa Ziobry, do którego zwrócił się po imieniu: Zbyszek. To oznacza, że

albo to pocałunek Almanzora dla Zbigniewa Ziobry, albo się dogadali. Na pewno zdają sobie sprawę, że jeżeli teraz koalicja się rozpadnie, to przegrają wybory, a przynajmniej stracą władzę.

Stąd te mocne słowa Jarosława Kaczyńskiego do swoich działaczy o silnej ręce?
Tak, bo prezes wie, że jeżeli oni to spartolą, to PiS przegra także na szczeblu centralnym. Dlatego trzeba patrzeć na ręce, portfele, zatrudnienie, na to wszystko, o co wcześniej PiS oskarżał PO. Kaczyński widzi, że w PiS-ie afera goni aferę i któraś się w końcu przyklei. To jak z teflonem, który wytrzymuje dużo, ale gdy pojawia się pierwsza rysa, zadrapanie, to wszytko zaczyna się przypalać i patelnia jest do wyrzucenia.

Badania wskazują, że Polacy nie dali się oszukać w sprawie afery KNF i nie kupili retoryki PiS, że to „za poprzednich rządów była prawdziwa afera KNF”.
Ewidentnie tak, natomiast to nie jest jeszcze uderzenie impaktowe, które powoduje, że PiS idzie w sondażach w dół.

Musimy pamiętać, że żyjemy w wirtualnej rzeczywistości; przekaz, który jest pokazywany w mediach publicznych, jest niejako różny od tego, co jest ogólnie pokazywane gdzie indziej.

Pytanie, co zostanie wyciągnięte z tej konwencji, chociaż ona była spójna, żeby było jasne. W zasadzie poza Gowinem tam nie było jakiegoś dysonansu. Przekaz był jasny: jesteśmy silni, zwarci i idziemy po kolejne zwycięstwo. Warto podkreślić, że słowo zwycięstwo padło za wiele razy, żeby uwierzyć, że tak jest czy będzie. Margaret Thatcher powtarzała, że jeżeli ktoś mówi, że jest damą, to na pewno nią nie jest. Jeżeli jesteś piękny, to ktoś ci musi to powiedzieć, nie ty sam. Tak jest teraz PiS-em, który zapewnia, że jest silny.

To samo dotyczy Polexitu?
To pokazuje fajny zabieg z sercem – „Polska sercem Europy”, tylko pytanie, czy potrzebny jest bajpas czy rozrusznik, a może zastrzyk, zastawka. Serce bije do jakiegoś momentu.

Jak się je konsekwentnie osłabia przez niezdrowy tryb życia, a rząd PiS-u prowadzi raczej niezdrowy tryb życia na organizmie Polski, to lekarze europejscy szukają lekarstwa.

Premier Morawiecki mówił też, że Polska jest inspiracją, wzorem dla reszty Europy. Przesadził?
Tu docieramy do sedna sprawy, bo byliśmy świadkami propagandowej konferencji programowej. Zgadzam się, że do pewnego momentu konferencje programowe mogą być propagandowe, ale tu stopień tej propagandy przekraczał zdrowy rozsądek. Gdyby się nad tym dokładniej pochylić, to to, co wygadywała wicepremier Szydło o tych wszystkich bogacących się Polakach i milionach polskich dzieci, których przybyło, o czymś świadczy – że PiS buduje klasę średnią i musi im dać jeść.

Na razie najedli się wodzowie i żołnierze frontowi. Teraz trzeba przeprowadzić normalizację.

Jarosław Kaczyński musi być rozczarowany, że nie przeprowadził rozmrażania systemu do końca i nie poukładał wszystkich elementów, aby zamrozić ponownie. Nawet powiedział, że trzeba jeszcze dużo zrobić, aby ci, którzy przyjdą po nich, nie byli w stanie tego odkręcić.

Wszystkich elementów, czyli sądów, mediów?
To dwa podstawowe elementy, które są dla PiS-u kłopotliwe. Zmiany w sądach zostały zablokowane przez TSUE, chociaż PiS próbuje jakoś to obejść, ale już na pewno nie da się obejść mediów. PiS nie przejmie TVN Discovery bez konfliktu z największym przyjacielem, jakim są Stany Zjednoczone. To jest ten imposybilizm, o którym prezes tak często mówi i widać u niego irytację. Zresztą ja go rozumiem.

Jest taka teoria Kurta Lewina, która mówi, że najpierw rozmrażamy, układamy po swojemu, a potem zamrażamy znowu. Wtedy rzadko się zdarza, żeby następca mógł to znowu rozmrozić.

Pewnie tak będzie, bo jeżeli PiS wygra następne wybory, a dziś jednak wszystko na to wskazuje, lub nieznaczenie je przegra, to to, co da się zrobić do wyborów parlamentarnych, prawdopodobnie się ostanie.

PiS nie przedstawił też żadnego planu na przyszłość, tylko ciągle opowiada o tym, czego dokonał: 500 Plus, 300 Plus, ale o tym już wszyscy wiedzą. To ciągle działa?
Ten zabieg jest uznawany na świecie, to pokazanie czegoś, co jest namacalne. Wiadomo, że słowa o milionach samochodów elektrycznych do jakiegoś tam roku są abstrakcyjne, tak samo jak wylanie fundamentów pod Mieszkanie Plus. Centralny Port Lotniczy to dziś raczej fantasmagoria, w przestrzeni publicznej występują raczej śmiechy o „centralnym szpitalu psychiatrycznym”. 500 Plus jest konkretem namacalnym, dlatego PiS ciągle to powtarza.

Widzę tu jeszcze jeden problem dla PiS-u: zaczyna brakować pieniędzy i trzeba będzie ten program jakoś przemodelować, prawdopodobnie zostawić go tylko dla najbiedniejszych, a to nie jest już populistyczne i nie da się tego zrobić w ciągu jednego roku, a wybory są za chwilę.

Do tego dochodzą inne ważne tematy, jak KNF, SKOK-i. Pewnie dlatego wystąpienie premiera Morawieckiego przypominało bardziej występ kabaretowy standupera, a już jak mówił o kobietach, które przed  świętami pracują w kuchni, to powiem szczerze, że usiadłem z wrażenia.

Platforma przedstawiła dziś konkretny program, w piątek Grzegorz Schetyna też o nim mówił podczas wystąpienia w Sejmie. Czy PO ubiegła PiS? O czym będziemy mówić przy świątecznych stołach, bo chyba o to teraz toczy się walka między głównymi partiami.
To prawda i na pewno PiS robi wszystko, aby nie przebiła się ta narracja i aby ludzie przy stołach nie rozmawiali o SKOK-ach i KNF. Nie wiem, czy można powiedzieć, że PO ubiegła PiS, bo premier pierwszy przeprowadził wniosek o konstruktywne wotum zaufania. Jego wystąpienie było rano, długo się o tym mówiło. Konstruktywne wotum nieufności dzięki marszałkowi Kuchcińskiemu odbyło się w piątek wieczorem. Myślę, że większość Polaków robiła wtedy inne rzeczy niż oglądanie polityki. Natomiast

jeżeli PO wybije kilka konkretów z przemówienia Schetyny, ukrywając inwektywy w stylu „pan nie umie, a pan musi odejść”, to jest szansa, że to właśnie o tym będziemy rozmawiać w święta, jak i o tym, kto dobrze wypadł.

Tu muszę też pochwalić Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Ponieważ PiS nie dał nic nowego, a o 500 Plus ludzie już rozmawiali podczas Wielkanocy i poprzednich świąt, może się okazać, że czosnkiem i sokiem z malin tej grypy już się nie da wyleczyć, że trzeba będzie podać antybiotyk, czyli przeprowadzić zmiany w rządzie. Nie może być tak, że minister Tchórzewski przez 11 dni opowiada ludziom bajki na okrągło, jakie to wiatraki są beznadziejne i trzeba podnieść ceny za energię, a później zmienia nagle zdanie i twierdzi, że podwyżek nie będzie. Nawet średnio rozgarnięty gimnazjalista widzi, że minister kłamie albo teraz, albo wcześniej.

Więcej >>>

Program „Wyższe płace” składa się z dwóch filarów. Pierwszy to zmniejszenie obciążeń związanych z opłatami i podatkami, a drugi pomoc dla najgorzej zarabiających. Konkrety? PO proponuje obniżkę obecnych stawek PIT z 18 i 32 proc. do 10 i 24 proc. oraz 500 zł wsparcia dla osób otrzymujących płacę minimalną. – Praca musi się opłacać. Państwo musi przestać dbać tylko o Pisiewiczów, a innym stawiać szklane sufity – mówił na konferencji prasowej główny ekonomista PO prof. Andrzej Rzońca.

„Praca ma się opłacać”

Prezentację programu „Wyższe płace” zapowiedział podczas piątkowej debaty nad wotum nieufności dla rządu lider PO Grzegorz Schetyna. – Program ma przebić szklany sufit niskich zarobków w Polsce. W ostatnich latach premier Mateusz Morawiecki mówił, mówił i mówił o wyrwaniu Polaków z pułapki średniego wzrostu, ale efektów nie widać. Postanowiliśmy pomóc rządowi, aby mógł zwiększyć wynagrodzenia Polaków i ograniczyć skutki drożyzny, która szaleje w Polsce – mówił w sobotę na konferencji prasowej szef klubu parlamentarnego PO.

Sławomir Neumann przypomniał, że w Sejmie leżą już projekty autorstwa posłów opozycji, które mogłyby pomóc. To m.in. obniżenie do 5 proc. VAT-u na żywność i obniżka akcyzy na energię elektryczną. – Teraz pokazujemy kolejny projekt, który prześlemy premierowi Morawieckiemu na zjazd PiS, żeby mogli nad nim podyskutować – mówił.

Program „Wyższe płace” składa się z dwóch filarów. – Pierwszy filar to obniżka opłat i podatków, żeby nie było tak jak dzisiaj, czyli 50 proc. obciążeń, z których cieszy się premier Morawiecki. My chcemy obniżyć je z 50 do 35 proc. Drugi filar to wsparcie dla osób pracujących, bo praca ma się opłacać. To ma być program, który tym wszystkim, którzy pracują, daje większe dochody, niż korzystanie z systemu pomocy społecznej. Ma aktywizować ludzi na rynku pracy – tłumaczył Neumann.

Dwa filary programu

Szczegóły programu „Wyższe płace” przedstawił główny ekonomista PO.

    1. Obniżka podatków i składek, tak by daniny, które każdy pracujący Polak przekazuje w postaci PIT oraz składek na ZUS i NFZ, nie przekraczały łącznie 35 proc. PO proponuje tym samym obniżenie stawek podatku dochodowego z obecnych 18 i 32 proc. do 10 i 24 proc. – Zostaną także ujednolicone wszystkie bazy podatkowe, tak aby wyliczanie podatku stało się dużo prostsze – tłumaczył prof. Andrzej Rzońca.
    2. 500 zł dla najmniej zarabiających. Z tego elementu skorzysta każdy, kto zarabia od płacy minimalnej do dwukrotności płacy minimalnej, czyli w przyszłym roku do 4,5 tys. złotych. – Osoba zarabiająca płacę minimalną otrzyma wsparcie w wysokości 500 złotych. Oprócz tego będzie korzystała z niższych podatków i składek, a więc w efekcie łączna korzyść wyniesie prawie 614 zł – wyliczał główny ekonomista PO.

– PO wyciąga rękę do współpracy. Platforma proponuje rozwiązanie, które jest prorozwojowe i promuje ludzi pracujących. To jest oferta położona na stół. Niech podejmą próbę współpracy i rozmowy. Ostatnie 10 miesięcy rządów PiS-u można wykorzystać po to, aby wspólnie opracować ten program, przegłosować go i dać Polakom szanse na wyższe zarobki – dodaje poseł Sławomir Neumann.

Jakie zarobki?

W przyszłym roku płaca minimalna wyniesie 2250 zł brutto, czyli 1633 zł netto.

Według szacunków prof. Andrzeja Rzońcy osoba, która otrzymuje obecnie płacę minimalną, po wprowadzeniu programu Platformy łącznie z 500-złotowym wsparciem zarobiłaby na rękę 2247 złotych. Osoba zarabiająca 3 tys. złotych brutto, czyli 2156 zł netto, dostawałaby 2663 złote.

– Osoba, która będzie zarabiać 4300 złotych, nie otrzyma wsparcia, ale będzie korzystać z pierwszego elementu, czyli niższych podatków i składek. W efekcie dzisiaj taka osoba na rękę otrzymuje 3201 złotych, a po zmianach zarabiałaby 3494 złote – tłumaczył prof. Rzońca.

Konstruktywne wotum nieufności PO >>>

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: