Morawiecki, zawodowy kłamca, na imię mu Faryzeusz

11 Gru

Pierwszy taki sondaż.

Według sondażu IBRIS dla dziennika „Rzeczpospolita” w wyborach do Parlamentu Europejskiego największym poparciem Polaków cieszy się Koalicja Obywatelska z wynikiem 34 punktów procentowych i PiS z takim samym wynikiem. Na trzecim miejscu znalazł się Ruch Biedronia z wynikiem 8 pp. Pod podium znalazł się SLD (5 pp.), Kukiz (5 pp.), PSL (4 pp.). Najniższe poparcie zyskała partia Rydzyka – Ruch Prawdziwa Europa – 2 pp.

Co ciekawe – przeprowadzone też drugie badanie bez uwzględnienia partii Rydzyka. Tu wyniki są już inne: PiS 37, KO 34, RB 7, SLD 5, Kukiz 5, PSL 4. Wyniki sondaży wywołał spore zaskoczenie wśród polityków zarówno opozycji jak i rządu.

Samorządowa konwencja PiS w Szczecinie. Na sali słychać gromki śmiech. To reakcja działaczy na dowcip opowiedziany przez Mateusza Morawieckiego. – Znacie pewnie tę anegdotę, jak do tego premiera, który rządził siedem lat chudych, niedawno dzwoni kuzyn i pyta: „Co robisz?”. „Nic. Jestem w pracy”. O, właśnie tak rządzili. To była ta gnuśność, ta pasywność, ta inercja, to nicnierobienie – mówi, zapewniając, że rządy PiS są zupełnie inne niż rządy Donalda Tuska.

Dzień wcześniej w Świebodzinie premier zarzucił koalicji PO-PSL, że nie budowała dróg. Lider Platformy Grzegorz Schetyna oskarżył go o kłamstwo i wyliczył, że za czasów poprzedniego rządu sieć autostrad wydłużyła się o 800 km, a dróg ekspresowych o około 1,2 tys. km.

Cudowna zdolność usynawiania się

Gdy Jarosław Kaczyński ogłosił, że to Morawiecki będzie twarzą kampanii samorządowej PiS, w partii pojawiły się komentarze, że prezes rzuca go na głęboką wodę. Zwycięstwo w wyborach samorządowych będzie dla niego przepustką do sukcesji po Kaczyńskim. Już dziś bierze udział w najważniejszych naradach przy Nowogrodzkiej. Raz w tygodniu przy okrągłym stole w gabinecie prezesa zbiera się prezydium komitetu politycznego PiS. W jego skład – oprócz Kaczyńskiego – wchodzą marszałkowie Sejmu i Senatu, szefowie MON Mariusz Błaszczak i MSWiA Joachim Brudziński. Jest też szef klubu Ryszard Terlecki, wiceprezesi partii Adam Lipiński, Antoni Macierewicz i Beata Szydło, jedyna kobieta w tym gronie.

Morawiecki zawsze siada blisko prezesa i często zabiera głos. Ważny polityk PiS mówi, że Kaczyński liczy się z jego opiniami nie tylko w kwestiach gospodarczych. Oznacza to, że jego pozycja rośnie. W PiS uważa się, że zaczarował Kaczyńskiego.

W banku BZ WBK (obecnie Santander), którego Morawiecki był prezesem aż do wejścia do rządu w 2015 r., mówią, że ma on cudowną zdolność usynawiania się.

– Każdy decydent, od którego coś zależy, szybko orientuje się, że Mateusz stał się jego prawą ręką i jest niezastąpiony – mówi jeden z moich rozmówców. Wspomina, że na początku pracy Morawieckiego w BZ WBK, jeszcze pod koniec XX w., jego mentorem był Liam Horgan, szara eminencja banku, przedstawiciel irlandzkiego wówczas właściciela. Promował go i pomógł mu zostać prezesem. Morawiecki zdobył jego zaufanie tym, że był na każde skinienie 24 godziny na dobę. Teraz Kaczyński z zachwytem powtarza, że pracowitość Morawieckiego jest na granicy pracoholizmu.

(…)

Na razie w otoczeniu Kaczyńskiego panuje przekonanie, że Morawiecki radzi sobie nieźle, co pokazują rosnące notowania partii. Chociaż ważny polityk PiS przyznaje, że premier niepotrzebnie naciąga fakty (nie uważa, by można było mówić o kłamstwach), bo procesy w trybie wyborczym mogą podważyć wiarygodność PiS.

Rzeczniczka rządu przekonuje, że Morawieckiemu chodziło jedynie o drogi lokalne. Ale nawet gdyby przyjąć to tłumaczenie, to i tak nieprawda, bo za czasów PO zbudowano ich lub zmodernizowano ponad 10 tysięcy kilometrów.

– To jest retoryka polityczna – wykłada racje Morawieckiego jeden z jego najbliższych współpracowników. – Nie jest intencją premiera, żeby wprowadzać ludzi w błąd. Można dyskutować, czy 600-700 milionów złotych, które średnio wydawała na budowę dróg lokalnych Platforma, to jest nic. Ale premier mówi, że my zrobimy trzy razy więcej i trzy razy szybciej.

Przyznaje, że być może premier trochę popłynął, ale – przekonuje – to efekt zmęczenia i niewyspania. – Odkąd zaczęła się kampania samorządowa, tempo pracy Morawieckiego jest przepotężne – mówi. – W tamtym tygodniu jednego dnia był na Śląsku, na nieformalnym szczycie UE w Salzburgu, a wieczorem znowu pojechał w Polskę.

Popierał liberałów

Dzisiaj trudno wprost uwierzyć, że ten sam człowiek, który oskarża Donalda Tuska o nicnierobienie, był jednym z jego doradców i przez półtora roku zasiadał w jego Radzie Gospodarczej. Nie zrezygnował z niej nawet po katastrofie smoleńskiej, kiedy to politycy PiS oskarżyli ówczesnego premiera o spisek z Putinem.

Jeden z dawnych bankowych podwładnych Morawieckiego wspomina, że ten nieraz chwalił Tuska, że załatwił w Brukseli potrzebne Polsce realne pieniądze.

Na posiedzeniach Rady dzisiejszy premier prawie się nie odzywał. Inna sprawa, że jako historyk po kursach MBA miał niewiele do powiedzenia na tle ekonomistów z naukowymi tytułami. – Na koniec obrad zawsze rzucał jakiś bon mot, z którego wynikało, że jest gorliwie za tym, co myśmy ustalili, i się ze wszystkim zgadza – mówi ekonomista Bogusław Grabowski, też były członek Rady. Opowiada, że gdy jej członkowie zaproponowali, aby dla odpolitycznienia spółek skarbu państwa powołać złożony z niezależnych autorytetów komitet, który będzie nominował ich zarządy, Morawiecki gorąco popierał ten pomysł. Dziś firmuje partyjny skok PiS na spółki.

Inni członkowie Rady wspominają, że Morawiecki nigdy nie krytykował rządu PO-PSL. Prof. Witold Orłowski, ekonomista, pamięta, że był bardzo lojalny wobec Tuska. – Nic nie wskazywało na to, żeby miał być kiedykolwiek skłócony z premierem – podkreśla. Jako prezes BZ WBK Morawiecki wydał nawet książkę z tekstami związanych z Tuskiem gdańskich liberałów, opracowaną przez innego członka Rady, socjologa Ireneusza Krzemińskiego.

W tamtych czasach nic nie wskazywało na to, że Morawiecki może kiedyś związać się z PiS. W kuluarach zdarzało mu się powiedzieć, że kapitał ma narodowość, co jest zgodne z linią partii Kaczyńskiego. Ale tak samo mówił Bielecki, co tłumaczono tym, że obaj kierowali bankami z zachodnim kapitałem.

Dla ówczesnych członków Rady metamorfoza Morawieckiego jest szokiem. – Przecież on jest na tyle inteligentny, by wiedzieć, że to, co dzisiaj wygaduje, to są ordynarne kłamstwa. On po prostu przyjął do wiadomości, że powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Jak mówi Jacek Kurski – „ciemny lud to kupi”. W życiu nie spotkałem takiego człowieka! – irytuje się Grabowski.

Do Rady Gospodarczej Tuska wprowadził Morawieckiego były premier Jan Krzysztof Bielecki. To dzięki niemu miał on w niej mocną pozycję. Tak mocną, że po posiedzeniach Rady Bielecki nieraz zabierał później Morawieckiego do premiera, żeby mu zreferować jej ustalenia. Irytowało to innych jej członków.

Bielecki poznał Morawieckiego w latach 90. Na początku rządów AWS pracował on przez parę miesięcy w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. Teraz, na niedawnym wiecu w Sandomierzu, premier stwierdził, że sam negocjował przystąpienie Polski do Unii Europejskiej 20 lat temu. Były premier Leszek Miller, który wprowadzał Polskę do Unii, odpowiedział mu na Twitterze, że nieprawda – niczego nie negocjował. „Proszę choć poczekać do czasu, kiedy umrę” – apelował o zaniechanie tak jawnych kłamstw.

Morawiecki tłumaczył później, że przygotowywał stanowiska negocjacyjne dla Jana Kułakowskiego, pełnomocnika rządu RP do spraw negocjacji Polski z UE.

Znajomi z dawnej Rady Gospodarczej lubią dokuczać Bieleckiemu, pytając, jak dziś ocenia swojego pupila. Były premier bardzo się wtedy denerwuje i prosi, żeby przestać się nad nim znęcać. – Bielecki wstydzi się tego, że go promował – uważa były członek Rady.

Rzeczywiście, Bielecki o Morawieckim nie chce rozmawiać. – Powiem pani tylko tyle, że był dobrym członkiem Rady i wnosił wartościową kontrybucję chociażby do tematyki nadzoru właścicielskiego – ucina rozmowę.

Bielecki i Krzysztof Kilian, były prezes PGE i niegdyś bliski przyjaciel Tuska, forsowali w 2013 roku kandydaturę Morawieckiego na ministra skarbu. Ale ten się nie zdecydował. W PO panuje przekonanie, że już wtedy grał na dwa fronty i rozmawiał także z PiS. Potwierdza to ważny polityk z władz partii rządzącej. Jego zdaniem Morawiecki doszedł do wniosku, że PO jest już słaba i nie wygra wyborów, postanowił więc postawić na innego konia. Adam Lipiński – z którym znał się jeszcze z czasów wrocławskiej opozycji demokratycznej – skontaktował go wówczas z Beatą Szydło, która odpowiadała w partii za sprawy gospodarcze, ale nie było między nimi chemii. Za to w relacjach z Kaczyńskim od razu zagrało. Morawiecki zaczarował prezesa wizją wielkich narodowych czempionów, które mają pomóc Polsce dogonić Zachód.

Kręgosłup z nitki

Część moich rozmówców uważa, że Morawiecki jest po prostu karierowiczem. – On ma kręgosłup moralny i etyczny z nitki. Brnie w coraz większe kłamstwa i jest zachwycony, jak ludzie biją mu brawo. Dla władzy zrobi wszystko – ocenia Bogusław Grabowski. Dodaje, że Kaczyński ma niesamowity talent do wychwytywania takich osobowości.

Gdy w BZ WBK usłyszeli opowieści Morawieckiego o tym, że za jego czasów bank nie udzielał kredytów we frankach, to reakcją był śmiech. Później w zarządzie dyskutowano nawet, że może trzeba by wydać oświadczenie, że to nieprawda. – Ale jak mieliśmy napisać? Że premier polskiego rządu i nasz były prezes kłamie? To byłoby wypowiedzenie wojny rządowi – tłumaczy mój rozmówca.

Gdy pytam rzeczniczkę rządu, dlaczego Morawiecki nie mówił prawdy w sprawie kredytów frankowych, odpowiada, że za czasów jego prezesury bank udzielił ich mało w porównaniu z innymi bankami. Jednak z raportów finansowych wynika, że to właśnie pod jego rządami zaczęto ich dawać coraz więcej.

Moi rozmówcy w banku uważają, że Morawiecki nie ma świadomości, że kłamie: – Jako były prezes banku ma bogatą praktykę występowania na różnych bankowych imprezach, gdzie przedstawia się korporacyjną propagandę. Dla niego kłamstwo jest poza sferą moralności. Teraz te rozwiązania przeniósł do polityki.

W banku Morawiecki był nazywany cyborgiem, bo zdaniem wielu współpracowników jest pozbawiony emocji. Potrafił rano publicznie pochwalić jakiegoś dyrektora, a w południe wyrzucić go z pracy, tłumacząc, że wymaga tego sytuacja. W ostatnich latach pracy, gdy już widać było jego polityczne ambicje, a bank finansował wiele prawicowych inicjatyw, przestał jeździć windą, chociaż miał biuro na piątym piętrze. Nie chciał, żeby współpracownicy wiedzieli, co akurat robi i ile czasu spędza na zewnątrz.

Psycholog biznesu Jacek Santorski (do Rady Gospodarczej przy Tusku wszedł na miejsce Morawieckiego) wspomina, że poznał Morawieckiego, prowadząc warsztaty w jego banku. – Dziewięć do jednego, że Morawiecki wierzy w to, co mówi – obstawia Santorski. Tłumaczy, że według noblisty Daniela Kahnemana, jeżeli człowiek nabiera jakiegoś mocnego przeświadczenia, to potem używa całej swojej inteligencji, by je potwierdzać. Jeśli fakty, dane czy opinie przeczą temu, w co wierzy, to w jego psychice uruchamiają się mechanizmy redukcji dysonansu poznawczego.

– Premier wypiera niewygodne fakty? – dopytuję.

– Racjonalizuje. On tak myśli. Może sobie tak definiować, na czym polega postęp w inwestycjach drogowych, że ma poczucie, iż mówi prawdę – odpowiada Santorski. Dodaje, że Kaczyński snuje narrację „dlaczego”, czyli ideologiczną, a Morawiecki narrację „jak to zrobimy”. – Gdybyśmy podłączyli detektory kłamstwa do ich mózgów, to okazałoby się, że nie drgną, bo jeśli człowiek się z czymś mocno identyfikuje, a potem działa na rzecz tej idei, to nabiera poczucia prawdziwości, a nawet bierze to za fakty – mówi Santorski.

I pewnie tak jest, co nie zmienia faktu, że Morawiecki serwuje kłamstwa na skalę w polskiej polityce wcześniej niewyobrażalną.

Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił wszystkie sześć wniosków Narodowego Banku Polskiego, w których bank żądał usunięcia materiałów dziennikarskich o aferze KNF. Chciał też zakazu pisania na ten temat w przyszłości. O kontrowersjach związanych z tą sprawą pisaliśmy m.in. w artykule „Wniosek do prokuratury w sprawie Glapińskiego – prezes NBP „tłumi krytykę prasową”?”.

Wnioski do sądu złożyła zatrudniona przez bank kancelaria Jolanty Turczynowicz-Kieryłło. Wszystkie miały podstawowe braki formalne. – „Nieprawidłowo wystawione pełnomocnictwa, nieokreślenie przedmiotu postępowania oraz niedołączenie do wniosku załącznika” – poinformowała „Gazetę Wyborczą” rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie Sylwia Urbańska. NBP ma tydzień na uzupełnienie wniosków.

„Pan Glapiński specjalnie rozgarnięty strategicznie nie jest. Wskutek złożenia wniosków NBP o usunięcie tekstów z „GW” i „Newsweeka” oraz o zakaz pisania na temat afery jeszcze bardziej widać, że coś jest na rzeczy”;

„Gaszenie pożaru powodzią to przecież domena PiS. Glapiński świetnie się w to środowisko wpisuje”; – „Ale to jest właśnie ich PiS-owska wschodnia mentalność. Zakazać – to jedyne co potrafią…” – komentowali internauci na Twitterze.

„Jestem przykładem tego, że z ofiary robi się przestępcę. Być może niedługo zostanę oskarżony o to, że to ja napadłem na przestępców – powiedział były wiceszef KNF Wojciech Kwaśniak w TVN 24. To jego komentarz do „słynnej” już wypowiedzi Zbigniewa Ziobry, że to „KNF przez długi czas rozzuchwalała przestępców”. Więcej na ten temat w naszym artykule „Minister Sprawiedliwości wypowiedział słowa, w których bliżej mu do bandytów niż do państwowego urzędnika”. Kwaśniak i sześcioro innych byłych urzędników zostało zatrzymanych przez CBA – wypuszczono ich po przesłuchaniach w szczecińskiej prokuraturze.

Z kolei w RMF FM słowa Ziobry określił jako szokujące. – „Stwierdzenie pana ministra jest szokujące, sprowadza się do stwierdzenia, że ofiara, pokrzywdzony jest sam sobie winien tego, że dopuszczono się na nim przestępstwa. Minister powinien wiedzieć, że od zwalczania przestępczości są inne organy, nie KNF. KNF zgłasza tylko wszelkie nieprawidłowości i to KNF zrobiła w sprawie SKOK Wołomin” – powiedział były szef KNF.

Kwaśniak przypomniał, co działo się w SKOK Wołomin, kiedy nareszcie KNF mógł go skontrolować. – „Po wprowadzeniu zarządu komisarycznego i utracie płynności przez kasę, dzięki współpracy KNF z prokuraturą w Gorzowie, okazało się, że wiele dokumentów w tej kasie jest sfałszowanych. Działała tam cała zorganizowana grupa przestępcza. W tej grupie przestępczej byli przedstawiciele zarówno byłych służb specjalnych, jak i świata polityki. Kasa była zaangażowana w relacje z wieloma osobami publicznymi, przede wszystkim politykami. Mam nadzieję, że kiedyś opinia publiczna dowie się o tym wszystkim” – powiedział. Dodał, że ujawnienie tych informacji to zadanie dla prokuratury i dziennikarzy.

Działania Kwaśniaka wobec SKOK-u Wołomin doprowadziły do zamachu na jego życie w 2014 r. W dniu, kiedy Komisja Nadzoru Finansowego rozpoczęła kontrolę w tym SKOK-u, został ciężko pobity przed swoim domem: miał pękniętą czaszkę, zmiażdżoną dłoń i złamaną rękę. – „Miałem tylko jedno przekonanie, że walczę o swoje życie i cieszę się, że udało mi się życie zachować. Zdaniem biegłych i prokuratury w Gorzowie wyłącznie dzięki wielkiemu szczęściu i faktowi, że aktywnie się broniłem i nie straciłem przytomności, zachowałem swoje życie” – opisywał w TVN 24.

System wibroakustyczny – bo tak brzmi fachowa nazwa „szumideł”, o których podczas rozmowy z bankierem Leszkiem Czarneckiem mówił były już szef KNF Marek Ch. – kosztował 70 tys. zł. – „Mam tu takie szumidła. Może to nic nie daje, ale… lepiej włączyć. Byli tu jacyś komandosi, powiedzieli, że jest tyle sygnałów tych elektromagnetycznych w okolicach tego miejsca – bo tam jest telewizja – że mówią, że rekomendują włączenie tego, ale nie gwarantują, jaki jest rezultat” – mówił w swoim gabinecie Marek Ch. do Czarneckiego.

Kwota ponad 70 tys. zł padła w odpowiedzi na interwencję poselską Krzysztofa Brejzy z PO. –  „W gabinecie przewodniczącego KNF nie były montowane systemy umożliwiające zagłuszanie sygnału w pomieszczeniu. W 2007 roku zakupiono i zamontowano urządzenia systemu wibroakustycznego. Decyzję w tej sprawie podjęło ówczesne kierownictwo KNF” – napisał do posła rzecznik KNF Jacek Barszczewski.  A to „ówczesne kierownictwo” to Stanisław Kluza, wcześniej m.in. minister finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Rzecznik KNF stwierdził, że rzeczony system wibroakustyczny („szumidło”) „opiera się na generowaniu szerokopasmowego szumu akustycznego” i nie jest tożsamy z urządzeniami antypodsłuchowymi. Tak czy owak sprzęt w gabinecie Marka Ch. nie spełnił swojej roli. Czarneckiemu nagrał spotkanie za pomocą dyktafonu za 170 zł.

Waldemar Mystkowski pisze o końcu PiS.

Jarosław Kaczyński w Jachrance urządził stypę.

Kazimierz Marcinkiewicz określił wyjazdową sesję PiS w Jachrance stypą: – „Jak się spojrzy na spotkanie PiS w piątek i wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego, to widać, że to stypa”. I bodaj to najtrafniejsze określenie tego, co dzieje się w partii Kaczyńskiego.

PiS dał się przyłapać na grze obłudnika. Henri Bergson pisze o świętoszku Tartuffe, że on gra świętoszka i tak mu weszła rola w krew, iż już inaczej nie potrafi. Jest świadomy swojej śmieszności. Tak jest z partią Kaczyńskiego – klaskali w reakcji na słowa na słowa prezesa, ale nie wierzyli w jego słowa.

W każdej ideologii, reżimie, autokracji, nie za dużo mówią o niej słowa krytyczne, ale prawda materialna, która jest na zewnątrz – tym wypadku na twarzach polityków PiS. Będą zakłamywać, ale będą chcieli, abyśmy nie wierzyli w ich absurdy (paradoks, prawda?), dlatego nie słuchajmy ich, ale patrzmy na „prawdę”, która jest obok.

PiS ma jeden cel, chce już tylko przetrwać do wyborów. Nie mają innych celów. Wszystko im się sypie. Z powodu demolki Polski, którą poczynili w każdej sferze, bo skorzystali z dobra wypracowanego przez poprzedników, sypie im się także z powodu kadr. Ta partia nie ma ludzi kompetentnych, nie ma w niej kreacji, jest tylko reaktywność („PO-PSL przez 8 lat…” i podobne lelum-polelum), wyartykułowana przez Kaczyńskiego w Jachrance.

Te braki jednak spowodują, że sięgną po polityczny idiom igrzysk. Będą ścigać i nie dlatego, aby posadzić, ale by zająć czymś publikę, aby odciągnąć od rzeczywistych problemów, które stoją przed społeczeństwem, przed Polakami, przed Polską.

Pierwszy lepszy przykład. Zawłaszczanie państwa przez PiS widać jak na dłoni w spółkach energetycznych, w których siedzą pociotkowie Morawieckich, Dudów, Kaczyńskich i pozostałego drobiazgu nepotyzmu – celnie nazwanego przez jednego z polityków Platformy: szarańczą.

Szarańcza doprowadziła do tego, że od następnego roku ceny prądu wzrosną o kilkadziesiąt procent. Ostrożnie przewiduje się 30-40 proc., może to być nawet 70-80 proc., a może więcej. Jaki mają pomysł, aby oddalić katastrofę gospodarstw domowych? A taki by sfinansować podwyżki z publicznych pieniędzy, czyli wziąć od nas i naszymi pieniędzmi zrekompensować. Ale i tak odbije się to na cenach produktów i usług. Zresztą Unia Europejska może finansowanie spółek energetycznych zahamować, bo tak się nie gospodarzy, tylko kradnie.

Owo „udawactwo” jest o tyle śmieszne, że te rekompensaty mają dotyczyć tylko roku 2019, czyli przetrwania do wyborów, bo po nich dla Morawieckiego, Kaczyńskiego, dla ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, choćby potop.

I w tym momencie kończy się Tartuffe. Dopóki wierzył, ze gra, że jest śmieszny, można było przeżyć. Ale gdy wierzy, że jest prawdziwy, że postępuje właściwie. to… Odwołam się do Bergsona: „… jest wstrętny”. Jest nie do przyjęcia, bo prowadzi do prawdziwej katastrofy.

Politycy PiS nie są żadnymi orłami, to podrzędny gatunek fachowców, ale i oni mieli świadomość, iż ich Tartuffe Kaczyński urządził stypę. Gdyby tylko ona dotyczyła PiS, można byłoby jakoś owego towarzystwa pożałować, ale ta stypa może dotyczyć Polski. Dlatego nie dajmy się nabrać, nie pozwólmy im grać na naszych emocjach. Należy obnażać te zakłamane maski. Te potwory mogą zrobić z Polski potwora Europy, a z nas podobne niedobitki cywilizacyjne.

>>>

Reklamy

Komentarze 3 to “Morawiecki, zawodowy kłamca, na imię mu Faryzeusz”

  1. Hairwald 11 grudnia 2018 @ 08:10 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Morawiecki – wyrób polityko- i polskopodobny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: