Pisowcom się należy

9 Gru

>>>

PiS–owska „śmietanka” ruszyła do boju o kasę z szefem własnego rządu, a ten najwyraźniej nie zamierza się poddać i zrezygnować z dodatkowych miliardów, które wpłynęłyby z „oskładkowania” osób zarabiających ponad 10,5 tys. zł miesięcznie.

Jeszcze w ubiegłym roku PiS sam przeforsował ustawę zakładającą, że zarabiający powyżej 10,5 tys. zł brutto mają płacić składki emerytalne przez cały rok.

Na razie spada z nich ten obowiązek z chwilą, gdy przekroczą pułapu 120 tys. zł brutto, czyli 30-krotności średniej pensji, bo ich emerytura i tak będzie się liczyć od tej kwoty. Ustawa ma chronić system emerytalny przed wypłacaniem zbyt wysokich emerytur, na które państwa nie będzie w przyszłości stać, z drugiej jednak strony odbiera obecnie panującym składki od najbogatszych Polaków rzędu 7 mld zł.

Skutki w postaci kosztownych wysokich emerytur będą musieli się martwić inni za 10-20 lat.

Ewentualna zmiana, radośnie podjętej przez PiS ustawy, zagraża 350-tysięcznej   średniej kadrze zarządzającej, czyli całej rzeszy lokalnych działaczy Prawa i Sprawiedliwości, którzy opanowali stanowiska kierownicze w różnego rodzaju urzędach centralnych i spółkach z udziałem Skarbu Państwa.

To oni zwykle pobierają na wygodnych etatach wynagrodzenia powyżej 10,5 tys. złotych brutto i to oni zarabialiby mniej, gdyby przepisy ustawy forsowanej przez Mateusza Morawieckiego weszły w życie.

Na Nowogrodzkiej zrobiło się więc rojno – pisze Gazeta Wyborcza, a partyjni baronowie apelują do prezesa, by wyjednać zatrzymanie planów Morawieckiego.

Usiłują go przekonać, że nowe prawo „źle wpłynie na morale naszych ludzi”. Na razie kwestia jest otwarta. Dziennik podaje, że na decyzję Kaczyńskiego trzeba będzie poczekać.  Jeśli najbliższe wskaźniki gospodarcze się pogorszą to w pierwszej kolejności padną Misiewicze i z nich ściągana będzie większa kasa w postaci dodatkowych składek. Nic ich przed tym nie uchroni, mimo że może nawet pamiętają słynne zawołanie Szydło w Sejmie i mają głębokie przekonanie, że im się ta kasa zwyczajnie należy.

Były premier rządu SLD – Leszek Miller, odnosząc się w sobotnich „Faktach po Faktach” do wystąpienie lidera PiS w Jachrance powiedział o Kaczyńskim: „odniosłem wrażenie, że jest intelektualnie znużony i bardzo zdesperowany”. Ocenił, że choć Kaczyński nie powiedział tego wprost, ale do jego kolegów popłynął „czytelny komunikat, że PiS może przegrać wybory”. „Zaczyna oswajać z tym swoich towarzyszy”.

Miller zauważył wyraźną „utratę dynamiki”, prezentowanej dotąd przez Prawo i Sprawiedliwość. „Zresztą w samym tym wystąpieniu pana Kaczyńskiego było więcej defensywy niż ofensywy” – powiedział Miller.

>>>

Były premier podkreślił, że piętrzą się afery, które zdesperowani przedstawiciele PiS-u próbują zamiatać pod dywan. „Jest tam (w PiS) definitywna świadomość, że nie udała się misja premiera Mateusza Morawieckiego. Zamiana, która nastąpiła jakiś czas temu, kiedy zdymisjonowano panią Szydło, przecież polegała na tym, że Mateusz Morawiecki miał pozyskać elektorat centrowy, który był dość wystraszony – mówił Miller. Stwierdził, że w PiS spodziewano się, że ten, kto „jawi się jako wytworny dżentelmen, ekonomista, ten elektorat pozyska”.

 „Premier Morawiecki miał też pogodzić PiS z Unią Europejską. Nic takiego się nie stało, odwrotnie. Centrum jest jeszcze bardziej przestraszone, a Unia Europejska jest jeszcze bardziej nasrożona niż była” – powiedział Miller i podkreślił, że „bez centrum nie wygrywa się wyborów”.  Leszek Miller dodał ponadto, że „jeśli PiS chce wygrać wybory, i to w sposób przekonujący, to musi zmienić politykę i twarze. Ale przede wszystkim politykę. Musi się coś stać z programem działania tej partii, który szedłby bardziej w stronę uspokojenia niż jątrzenia” – ocenił były premier. „Odnoszę wrażenie, że PiS chyba o tym nie myśli – dodał.

>>>

Miller zwrócił uwagę, że „nikt nie wierzy” w piątkowe słowa Kaczyńskiego, który zapewniał, że PiS jest prounijny, prokonstytucyjny, prodemokratyczny, a afera KNF jest tak naprawdę aferą SKOK Wołomin.  „Jak obserwowałem twarze znanych polityków PiS, zgromadzonych w tej sali, oglądających to wystąpienie, tam nie było żadnego entuzjazmu, ożywienia, przejęcia tym, co słyszą. Sądzę, że słuchając swojego szefa, myśleli: a kto w to uwierzy, skoro nawet my w to nie wierzymy” – powiedział Miller.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: