Pan Jarek jak ruski nowobogacki. Farsa z Jarosławem K.

4 Gru

Pod koniec września miało dojść do incydentu z udziałem kierowcy prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy jeden z policjantów nie chciał przepuścić auta z politykiem w środku, kierowca miał odgrażać się zwolnieniem mundurowego z pracy – ustalił portal WP.

Opisywane wydarzenia miały miejsce 30 września w Bydgoszczy. Tamtejsza Filharmonia Pomorska gościła polityków PiS, w związku z odbywającą się wyborczą konwencją samorządową. Teren dookoła Filharmonii zabezpieczany był przez funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, wspomaganych przez bydgoskich policjantów. Nie było wiec szans, by na konwencję dostał się ktoś niepowołany. Tuż po tym, gdy na parking za budynkiem Filharmonii podjechała kolumna rządowa z premierem Mateuszem Morawieckim, podobny manewr usiłował wykonać kierowca auta, wiozącego Jarosława Kaczyńskiego. Tyle, że auto z prezesem w środku … wjechało pod prąd na drogę jednokierunkową.

Zostało wówczas zatrzymane przez jednego z funkcjonariuszy. Kierowca Jarosława Kaczyńskiego wysiadł z auta i rozpoczął pyskówkę, w opryskliwy sposób żądając przepuszczenia. Gdy policjant odmówił, mężczyzna miał grozić funkcjonariuszowi, że … zwolni go z pracy. Zważywszy na legendarną już pamiętliwość Jarosława Kaczyńskiego, trudno się dziwić nadgorliwości kierowcy – oto premier przejechał, a prezes nie, kłopot gotowy. Zaraz też – relacjonuje portal WP – rozdzwoniły się telefony, i to z samej góry. Ostatecznie po nerwowych konsultacjach z funkcjonariuszami SOP samochód z prezesem PiS wpuszczono na parking na tyłach Filharmonii. W jaki sposób się to udało? Wpisano go na listę jako … gościa premiera Morawieckiego – czytamy w portalu.

Kilka godzin po zajściu komendant miejski w Bydgoszczy wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie, na polecenie z samego MSWiA bądź Komendy Głównej Policji. Przy czym – jak to ostatnio bywa w Polsce – kontrolowano zachowanie funkcjonariusza, nie zaś kierowcy prezesa PiS. – Postępowanie potwierdziło właściwe działania policjanta, nie doszło do naruszenia pragmatyki postępowania.  Nie skutkowało też żadnymi konsekwencjami dyscyplinarnymi – dowódcy zabezpieczenia wskazano jedynie „obszary” wymagające korekty w przyszłości – poinformowała portal WP Monika Chlebicz, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Bydgoszczy. Natomiast policjant, który przeciwstawił się kierowcy prezesa PiS, w policji już nie pracuje. Już po opisywanym incydencie zatrudnił się w wojsku.

Jedna odpowiedź do “Pan Jarek jak ruski nowobogacki. Farsa z Jarosławem K.”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Kaczyński, dubeltówka i makówka | Depresja plemnika - 4 grudnia 2018

    […] >>> […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: