PiS jest do pokonania, ale czy opozycja jest zdolna do tego?

21 List

Cezary Michalski obawia się o opozycję.

Schetyna wykonuje ciężką pracę przy lepieniu koalicji z ludzi, którzy często własne ambicje uważają za rzecz ważniejszą, niż uratowanie demokracji w Polsce. Nie jest jednak wystarczająco „charyzmatyczny” i ma zbyt wielu przeciwników w mediach, żeby obronić całe liberalne skrzydło przed „polskim Macronem”. Lubnauer i Nowacka też mogą się okazać za słabe, żeby uniemożliwić nadgryzienie przez Biedronia centrowego elektoratu. Ich „atrakcyjność medialna” znacznie spadła, od kiedy okazało się, że zamiast niszczyć jedność opozycji, same ją lojalnie budują.

Wszelkie złudzenia co do intencji Biedronia można było stracić oglądając „polskiego Macrona” w programie Michała Rachonia w telewizji Jacka Kurskiego. Robert Biedroń, korzystając z danej mu przez czołowego propagandystę PiS-u okazji, atakował tam wyłącznie liberalną opozycję i PO. Nie przeszkadzało mu nawet to, że stałym gościem i obiektem kultu Rachonia jest Wojciech Cejrowski, dzielący się tam z Polakami swoimi przemyśleniami na temat „zboczeńców”. Zarówno PiS-wskie media, jak też pisowscy sponsorzy uznali jednak Roberta Biedronia za najskuteczniejszą broń przeciw Koalicji Obywatelskiej. Wspierają go już dzisiaj, a w momencie odpalenia jego inicjatywy to wsparcie stanie się jeszcze bardziej widoczne.

Donald Tusk pozostaje dla liberalnego elektoratu autorytetem. Zarówno jako były premier i lider PO, jak też jako obecny Przewodniczący Rady Europejskiej świetnie dający sobie radę w wizerunkowych potyczkach z polską prawicą. Jego jednoznaczne działanie na rzecz obrony jedności centrowego elektoratu pod sztandarem Koalicji Obywatelskiej (zapraszającej kolejnych koalicjantów na wspólne listy) miałoby decydujące znaczenie dla wyniku wyborów europejskich i parlamentarnych. Torując samemu Tuskowi drogę do prezydentury. Tylko on może wiarygodnie zaapelować o pójście Biedronia na jednej liście z KO, a kiedy Biedroń odmówi, tylko Tusk może jasno powiedzieć, że to po stronie Koalicji Obywatelskiej budowana jest jedność demokratycznej opozycji i nadzieje na odsunięcie Kaczyńskiego od władzy.

Czas gra na niekorzyść PiS z jeszcze jednego powodu. Brak przekonującej kontrnarracji ze strony partii rządzącej oraz ujawnianie przez media różnych smacznych historii, jak choćby ta opisana w „Rzeczpospolitej”, a dotycząca szczegółów habilitacji byłego już prezesa KNF, uderzają w jeden z najważniejszych projektów, jakie miał PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego chciała przeprowadzić nie tylko zmiany instytucjonalne i prawne w Polsce, ale miała ambicję doprowadzenia do całkowitej przebudowy społecznej. Jej ukoronowaniem miało być stworzenie nowych elit, szerokiego grona swoich, bardziej merytorycznych i bardziej moralnych fachowców i ekspertów, którzy będą stanowili nie tylko zaplecze kadrowe „dobrej zmiany”, ale też zrąb nowego ładu społecznego. Dymisja Marka Chrzanowskiego nie jest zapewne pierwszą ani ostatnią dymisją człowieka powołanego na wysokie stanowisko przez rządy PiS. Ale chyba jest – obok historii Bartłomieja Misiewicza – najbardziej spektakularnym przykładem fiaska koncepcji budowy nowych elit.

Partia rządząca po aferze KNF i wyborach samorządowych łapie zadyszkę. Notowania wyborcze są wciąż jeszcze dobre, ale jak długo to potrwa?

W maju odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, a na jesieni do Sejmu i Senatu. A gdyby je połączyć?

(…)

Niektórzy podnoszą też argument, że gdyby wybory połączyć, kampania nabrałaby charakteru europejskiego – bardziej, niż stałoby się to, gdyby do parlamentu krajowego głosować jesienią. A to nie przyniesie raczej głosów PiS.

Poza tym, uprzedzony do skracania kadencji jest – jak mówi się w PiS – prezes Kaczyński. Wtedy, w 2007 roku, ów manewr zaowocował utratą władzy na rzecz PO. Czy PiS przetrwałby w tamtym układzie, gdyby nie podjęcie ryzyka przyspieszonych wyborów? Nie wiadomo, ale mógłby na pewno dłużej korzystać z owoców sprawowania władzy.

Przy obecnych propozycjach, tym razem kadencja byłaby krótsza najwyżej o ok. 5 miesięcy, więc owoce do zagospodarowania przez władzę byłyby znacznie skromniejsze niż ponad 10 lat temu. Pokusa jest więc poważna. Ale często ucieczki do przodu okazują się skokiem w otchłań.

W Parlamencie Europejskim obradowała dziś komisja zajmująca się tematem praworządności w Polsce. Wiceszef Komisji Europejskiej nie szczędził gorzkich słów pod adresem polskiego rządu.

Połączenie stanowiska prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, upolitycznianie KRS, podważanie niezależności sadownictwa, rozmontowanie TK – – to niektóre zarzuty, jakie padały pod adresem polskich władz na wtorkowym wysłuchaniu ws. praworządności w PE. PiS przekonywało, że sytuacja w Polsce ma się dobrze.

W trwającym ponad trzy godziny wysłuchaniu z udziałem wiceszefa KE Fransa Timmermansa, przedstawicieli Komisji Weneckiej, Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa, polskiego RPO, a także akademików nie zdecydował się wziąć udziału minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Stanowiska polskiego rządu bronili europosłowie PiS.

Spotkanie przeprowadzone na posiedzeniu komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego było konsekwencją wizyty studyjnej jej europosłów we wrześniu w Polsce. Praktycznie wszyscy wypowiadający się jego trakcie krytykowali wprowadzane przez rządzących w Warszawie zmiany dotyczące sądownictwa.

Timmermans przypominał o powodach uruchomienia art. 7 unijnego traktatu wobec Polski, wskazując, że reforma przeprowadzona przez rządzących ogranicza niezależność systemu sprawiedliwości i podział władz w Polsce.

– Do dziś żadna z obaw Komisji nie została rozwiązana przez stronę Polską. Systemowe zagrożenie praworządności nadal istnieje – oświadczył. Mówił też o nowych wydarzeniach, w tym rozpoczynaniu postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy uczestniczą w debacie publicznej krytykując reformy. Ubolewał, że sędziom wzywanym na przesłuchania z tego powodu odmawia się możliwości korzystania z pełnomocników prawnych.

Wiceszef KE podkreślał, że z obawą odnotowuje stanowisko polskiego rządu o tym, że do wykonania decyzji Trybunału Sprawiedliwości ws. zawieszenia przepisów ustawy dotyczącej SN potrzebne są zmiany w prawie. Zwrócił jednocześnie uwagę, że do chwili obecnej taka nowelizacja nie została przedstawiona. Z obawą odnotował też niedawną uchwałę KRS stwierdzającą, że sędziowie SN, którzy przeszli w stan spoczynku w świetle kwestionowanych przepisów, nadal są emerytami (a nie, jak zdecydował TSUE w swoich środkach tymczasowych, sędziami SN).

>>>

Reklamy

Jedna odpowiedź to “PiS jest do pokonania, ale czy opozycja jest zdolna do tego?”

  1. Hairwald 21 listopada 2018 @ 00:57 #

    Reblogged this on Hairwald i skomentował(a):

    Michał Kamiński o sprawie KNF: Kaczyński jest za słaby dzisiaj, żeby w jakikolwiek sposób podjąć decyzję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: