Afera KNF zatacza coraz szersze kręgi

14 List

„Przepraszam, bo nie chce mi się wierzyć. CBA weszło do KNF zabezpieczyć dokumenty kilka godzin po tym, jak zdymisjonowany szef KNF był tam i buszował w tejże siedzibie KNF?!? – napisał na Twitterze Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. Okazuje się bowiem, że agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego pojawili się w biurach Komisji dopiero wczesnym popołudniem. Tymczasem rano były już szef KNF pojawił się w siedzibie firmy po powrocie z Singapuru.

„To nie szef KNF-u, którego tak de facto śledztwo dotyczy, powinien być w tym gabinecie pierwszy, tylko służby powinny zabezpieczyć ten gabinet, dokonać zatrzymania określonych dokumentów. Trzeba zakładać, że pewne rzeczy mogą zostać utracone” – powiedział RMF FM były Prokurator Krajowy Janusz Kaczmarek.

Inni prokuratorzy, z którym rozmawiał reporter stacji dodawali: – „To, jak działają służby, zakrawa na skandal” .

Nawet prawicowa blogerka kataryna kpiła: – „To miłe z ich strony, że poczekali z tym aż Chrzanowski wróci z Singapuru i wpadnie rano uporządkować papiery”. W kolejnym wpisie dodała: – „Pewnie mam wygórowane oczekiwania ale IMO CBA powinno być w KNF wczoraj bladym świtem, a prezesa zgarnąć na przesłuchanie prosto z lotniska. Wizyta CBA 1,5 dnia po wybuchu afery i kilka godzin po wizycie prywatnego już obywatela Chrzanowskiego w swoim biurze to kpiny”.

Inny internauta też ironizował: – „Ależ PiS zaskoczył wszystkich standardami przejrzystości! Wczoraj zdymisjonował się Chrzanowski, dziś od rana czyścił w panice biuro, a ledwie skończył, wpadło tam rozjuszone CBA. Normalnie wpadają o 6, ale kurczę, zaspali. Taki przypadek jakiś właśnie dziś. Cholercia…”.

Markowi Chrzanowskiemu, byłemu już szefowi KNF, nie udało się umieścić prawnika Grzegorza Kowalczyka w banku należącym do Leszka Czarneckiego. Opisane w artykule „Prawnik, któremu pracę „załatwiał” były już szef KNF, znalazł się w radzie nadzorczej banku Solorza”. Kowalczyk nie chciał odpowiedzieć na pytanie, kto go rekomendował do banku właściciela Polsatu.

„Gazeta Wyborcza” publikuje dziś oświadczenie rzecznika prasowego Polsatu Tomasza Matwiejczuka.

W celu zapewnienia pełnej transparentności działań banku właściciel, jak i przedstawiciele Rady Nadzorczej wyrazili pełną chęć i gotowość do współpracy z urzędem, jakim jest Komisja Nadzoru Finansowego, w tym między innymi poprzez wyznaczenie przez KNF swojego przedstawiciela w Radzie Nadzorczej banku. Przewodniczący KNF rekomendował pana Grzegorza Kowalczyka. Pan Grzegorz Kowalczyk został powołany w skład Rady Nadzorczej banku w końcu lipca bieżącego roku po wygaśnięciu kadencji poprzedniej rady” – czytamy w oświadczeniu.

„Nie wnikaliśmy w to, jakie ten pan ma kompetencje. Plus jest małym, skromnym bankiem, nie lubi rozgłosu i nie chce problemów” – powiedział „GW” bliski współpracownik Zygmunta Solorza. Kowalczyk zaczął pracę od września.

Zarabia tak jak każdy członek rady – 4 tys. zł miesięcznie. – „Traktowaliśmy go jak człowieka KNF” – stwierdził inny informator „Wyborczej”.

Bożena Chlabicz-Polak na koduj24.pl pisze o możliwości „kupna” banku za złotówkę.

Czy bank Czarneckiego jest pierwszą instytucją, która otrzymała od przedstawicieli aktualnej władzy ofertę opłaty „za ochronę”, po tym, jak profilaktycznie lekko „zdemolowano” jej lokal?

Zamiast pracować, wolę politykować. Ale żyć z czegoś trzeba przecież. Akurat mam wolną złotówkę. Więc chętnie przejmę za to jakiś bank. Jak to zrobić? To łatwe. Wystarczy być… A konkretnie – wystarczy być politykiem partii aktualnie rządzącej. Instrukcja, jak potem wyjąć niezłą kasę z dowolnego banku czy innej przynoszącej duże zyski firmy prywatnej jest zapisana step by step na „taśmach Czarneckiego”.

1. Najpierw trzeba umieścić zaufanych ludzi w naczelnych instytucjach kontrolujących sektor, w tym wypadku – bankowy. Co jest proste, jeśli skupia się w swoim ręku odpowiednie ministerstwa oraz dysponuje większością ustawodawczą.

2. Potem wystarczy upatrzyć sobie konkretny bank i wysłać tam kontrolę. Już ona, jak dobrze poszuka, zawsze znajdzie coś, co można wykorzystać   do postawienia zarządowi i właścicielowi jakichś zarzutów. Zwłaszcza, jeśli zleceniodawcy postawią sprawę jasno: albo biegli wykażą przekręty,   albo już nigdy nie dostaną kolejnego intratnego, państwowego zlecenia. Równocześnie w przestrzeń publiczną wypuszcza się komunikat, że z taki   to, a taki bank prowadzi „podejrzaną działalność” i czekają go poważne kłopoty.

3. Następnie powstaje raport pokontrolny, niekorzystny dla wizytowanej instytucji, ma się rozumieć. A przynajmniej sugerujący jakieś   nieprawidłowości.

4. W tak zwanym międzyczasie większość sejmowa przygotowuje grunt pod „wykończenie” wybranej firmy, uchwalając po cichutku z pozoru nic       nieznaczącą poprawkę do ustawy o instytucjach finansowych. Że – mianowicie – prywatny bank, który „ ma kłopoty” można znacjonalizować. No,   dla bezpieczeństwa sektora i klientów. Już wcześniej zresztą – w zasadzie – można było. Ale teraz określenie „ma kłopoty” zmieniono na niemal   identycznie brzmiące „może mieć w przyszłości”. No, a kto – kiedyś tam – nie może? Zwłaszcza, jeśli w dyspozycji chętnych na przejęcie banku   pozostają instytucje kontrolne, a każdy bank można przecież „wykończyć” napisaną specjalnie „pod niego” kolejną ustawą. „Może mieć” – w miejsce „ma”. Niby nic. Ot takie „lub czasopisma” (jeśli ktoś jeszcze pamięta szczegóły „afery Rywina”).

5. Na tym etapie można już zacząć negocjacje. Pod biurkiem montowane są „szumidła”, a na stole – jak w każdym porządnym filmie gangsterskim   – kładzie się dwie propozycje. Jedna – to wrogie przejęcie „za złotówkę”, czyli – jak to zwięźle ujął zagrożony bankier – „kradzież instytucjonalna”.   Druga – to oferta „pomocy” (wycofanie zarzutów, korzystne zasady restrukturyzacji), no ale nie za darmo przecież. Wystarczy drobny jeden procent   od kapitalizacji, i to nie w jednym kawałku, tylko w płatnościach rozłożonych na trzy lata. Jakieś skromne 40 milionów…

Tak naprawdę, to od początku chodziło – zdaje się – nie o bank, tylko o tę kasę. Bo po co się trudzić prowadzeniem niełatwej przecież działalności i narażać na kłopoty, skoro dyskretnie i bez żadnego wysiłku można, ot tak sobie, wyjąć z tego tylko jednego biznesu jakieś 40 milionów.

Prawdopodobieństwo, że postawiony wobec takiego wyboru właściciel odmówi haraczu jest znikome. No, chyba że trafi się na takiego „zawodnika”, jak Leszek Czarnecki. A „szumidła” nie zniszczą wszystkich ewentualnych dowodów politycznej gangsterki i mafijnego układu, gdzieś „na górze”.

Tak oto – w skromnych pięciu krokach – wygląda instrukcja, jak wyciągnąć z prywatnej firmy dowolną ilość pieniędzy. Pod stołem, ma się rozumieć. Można przypuszczać, że bank Czarneckiego nie jest pierwszą instytucją, która otrzymała od przedstawicieli aktualnej władzy ofertę opłaty „za ochronę”, po tym, jak profilaktycznie lekko „zdemolowano” jej lokal.

Wiele do myślenia daje tu okoliczność, że prawnik rekomendowany przez szefa KNF do zatrudnienia w holdingu Czarneckiego już „pracuje” w banku innego znanego biznesmena – Zygmunta Solorza. A gdyby tak dobrze poszukać, to podobni emisariusze formacji rządzącej odnaleźliby się – być może – także w innych prywatnych, dobrze prosperujących biznesach.

Działają oni – jak dowodzą „ taśmy” – w KNF, więc czemu by i nie na giełdzie czy w funduszach inwestycyjnych? Weźmy GetBack. Przecież firma cieszyła się rekomendacjami giełdowego nadzoru nawet, gdy była już na krawędzi niewypłacalności, dopóki tylko dotowała, nagradzała i fetowała zwolenników aktualnej formacji rządzącej. W jej ratowanie angażował się zresztą osobiście ojciec aktualnego premiera.

A że banki, spółki giełdowe i inne intratne biznesy po cichu utrzymują – jak się okazuje – opłacane w milionach delegatury władzy z pieniędzy klientów i depozytariuszy (czyli naszych), więc kto wie, czy najbezpieczniejszą lokatą nie będą teraz papiery producentów skarpet oraz fabryki materaców.

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: