Obłęd. Pomnik Lecha Kaczyńskiego to moralna podłość

4 List

11 listopada zapowiada się na wielką kompromitację Polski pisowskiej.

„Proponuję wyłączyć Święto Niepodległości spod ustawy o zgromadzeniach. Przywróćmy Polsce jej święto zanim ekstremiści i prawica nie zniszczą do reszty, i święta, i Polski” – pisze b. minister Bartłomiej Sienkiewicz.

Obywatele RP, KOD i Strajk Kobiet będą tego dnia blokować narodowców z Konstytucją w ręku.

Jak obchodzić 11 listopada?

„To jest święto państwa i państwo powinno wziąć za nie odpowiedzialność” – pisze Bartłomiej Sienkiewicz w apelu, który 2 listopada 2018 opublikował na Facebooku. „Żadnych innych pochodów i manifestacji – wolności manifestowania w jednym zgromadzeniu nie gwarantuje Ruch Narodowy – on ją nam, obywatelom, odbiera. Jeden pochód w każdym mieście wojewódzkim, tylko barwy i symbole państwa, żadnych innych. W takim marszu mogą wziąć udział wszyscy – ale organizator, czyli państwo ma pilnować symbolicznego charakteru tego dnia dla wszystkich Polaków” (podkreśl. red.).

Czy to dobry pomysł? Dziś na pewno nierealny. W 2018 roku, tydzień przed 11 listopada, Marszu Niepodległości nie zatrzyma ani inicjatywa ustawodawcza obywateli, ani władze państwowe – nawet gdyby chciały. A zarówno prezydent, jak i partia rządząca planowały coś przeciwnego – maszerować wraz z narodowcami. Pisaliśmy o tym m.in. w tekście „PiS chciał się układać z narodowcami, ale dostał kosza. I stracił gwóźdź programu”.

Co zatem robić 11 listopada? Blokować albo maszerować, ale obok.

Obywatele RP, Strajk Kobiet i KOD organizują blokadę „Konstytucja na 100 – Nacjonalizm Stop„: „Staniemy z Konstytucją przeciw nacjonalistom. To konstytucja stanowi o godności człowieka, zakazie propagowania ustroju totalitarnego, demokratycznym państwie prawa. Stanowi również o tym, że Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli i obywatelek, a nie tylko wybranej grupy »Prawdziwych Polaków«” (start o godz. 14:00, skwer Wisłockiego).

Inny pomysł ma Koalicja Antyfaszystowska: zaprasza na street party – demonstrację „Za wolność waszą i naszą” w rytmach muzyki na trzech platformach (start o godz. 14:00 z Placu Unii Lubelskiej).

 

Minister Sienkiewicz: „Idziemy po was”

Choć to w początkach jego urzędowania jako szefa MSW służby lekceważyły ataki na tle rasistowskim, a wykrywalność przestępstw z art. 257 była na skandalicznie niskim poziomie (3,5 proc.), Bartłomiej Sienkiewicz zapisał się też podjęciem skutecznych działań przeciwko ruchom neonazistowskim.

Sienkiewicz był szefem resortu spraw wewnętrznych i koordynatorem służb specjalnych w drugim rządzie Donalda Tuska w latach 2013-2014. W 2015 wykrywalność przestępstw z art. 257 wzrosła do 19 proc. W 2013 roku, po serii podpaleń mieszkań cudzoziemców w Białymstoku, Sienkiewicz wypowiedział głośne słowa:

„Jedno mogę powiedzieć, jeśli chodzi o środowiska skinheadowskie: idziemy po was”.

Po tej deklaracji priorytetowo potraktowano śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku przeciwko „patriotom” powiązanym z ruchem neonazistowskim. Zatrzymano ponad 100 kiboli, postawiono im ok. 200 zarzutów. „Działali w zorganizowanej grupie przestępczej, kierowanej przez: Adama S., pseudonim Staszyn, Tomasza P., ps. Dragon i Sebastiana Ś., ps. Buben i parających się również zwykłą gangsterką: handlem narkotykami, czerpaniem korzyści z prostytucji, wymuszeniami” – relacjonowała „Gazeta Wyborcza Białystok”.

„Bartłomiej Sienkiewicz zrobił coś, co obok słów prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w Jedwabnem było jednym z najodważniejszych publicznych wystąpień polityka w Polsce. To było ważne, bo my wiemy z badań, że takie wypowiedzi idące z centrum władzy tworzą pewną normę. Także normę wpływającą na zachowania urzędników państwowych” – oceniał prof. Michał Bilewicz zajmujący się naukowo uprzedzeniami i członek Rady ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji (Radę powołał m.in. Michał Boni, a rozwiązała premier Beata Szydło).

Bilewicz uważa, że mocny sygnał ze strony Sienkiewicza ułatwił wykrycie wcześniej tuszowanych przestępstw:

„Rozbicie całej tej ośmiornicy białostockiej, w której byli skrajni kibole Jagiellonii i skrajnie prawicowe organizacje, gdzie dochodziło do przestępstw kryminalnych, które były potem tuszowane – to się udało rozbić właśnie dzięki twardemu postawieniu sprawy na szczeblu centralnym”.

Zdaniem samego Sienkiewicza dziś służby nie mogłyby przeprowadzić takiej akcji. Jak pisze w opublikowanej ostatnio książce „Państwo teoretyczne”:

„PiS, który rządzi się zasadą »nie ma wroga na prawicy«, tworzy klimat, w którym

policja i prokuratura dwa razy się zastanowią, nim zaczną zwalczać takich bandytów. Bo istnieje ryzyko, że usłyszą od przełożonych, że to »patriotyczna młodzież«.

I nie chodzi o jakichś nieszczęśników, którzy w głębi lasu obchodzą urodziny Hitlera przy torciku z wafelków w kształcie swastyki, a ich wytropienie jest obwieszczane jako wielki sukces. Chodzi o bezkarność zwykłych bandytów przenikających kluby piłkarskie, współfinansujących piękne oprawy stadionowe, a równocześnie gotowych pobić, a nawet zabić każdego o innym kolorze skóry, by wytrenować i sprawdzić nowe pokolenie gangsterów”.

Rozbicie białostockiej „ośmiornicy” było jednym z najbardziej spektakularnych przykładów skuteczności państwa – o ile współdziała na wszystkich poziomach, od władz centralnych, przez służby i samorząd. Pamiętając o tym, można inaczej interpretować jedną z najsłynniejszych wypowiedzi w polskiej polityce, czyli słowa Bartłomieja Sienkiewicza nagrane w restauracji Sowa i Przyjaciele i ujawnione:

  • „Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje, dlatego że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością. Tam, gdzie państwo działa jako całość, ma zdumiewającą skuteczność”.
  • „chuj, dupa i kamieni kupa” – o rządowym programie Polskie Inwestycje Rozwojowe.

Marsz Niepodległości jest najważniejszy

Marsz Niepodległości korzysta ze szczególnego przywileju, który dała mu Ustawa o zgromadzeniach z 13 grudnia 2016 – jest zgromadzeniem cyklicznym, zarejestrowanym do 2022 roku. Ustawa wprowadziła hierarchię zgromadzeń – najwyżej stoją właśnie wydarzenia cykliczne – mające stałą trasę i datę – i ograniczyła prawo do kontrmanifestacji. Rzecznik Praw Obywatelskich ocenia, że „Nowelizacja radykalnie ograniczyła wolność zgromadzeń”.

Wolność zgromadzeń ograniczył już poprzedni prezydent – Bronisław Komorowski, wprowadził m.in. zakaz dwóch zgromadzeń w tym samym miejscu i czasie, czyli kontrmanifestacji.

Czy zakaz wszelkich manifestacji z wyjątkiem jednej – państwowej – nie byłby również ograniczeniem wolności obywatelskich?


Bartłomiej Sienkiewicz: 11.11: hańba z morałem

Obchody 100-lecia niepodległości Polski, najważniejsze święto państwowe od stu lat, zostało oddane ekstremistom, którzy przy okazji urządzili sobie ogólnoeuropejski zlot „brunatnych” w Warszawie. To hańba dla państwa i wstyd dla rządzących.

Zniszczono najważniejszą rocznicę w ciągu całego wieku istnienia Polski porozbiorowej.

Pełną odpowiedzialność za to ponosi rząd PiS, prezydent Duda i cała ta prawicowa formacja, na co dzień twierdząca, że jest „patriotyczna”, lub nazywająca się „obozem niepodległościowym”. Teraz ten „niepodległy obóz” funduje nam paradę rasistów, ksenofobów i ekstremy z całej Europy jako święto Polski.

Ten sam PiS, kiedy doszedł do władzy znowelizował ustawę o zgromadzeniach, powołując się na konieczność uporządkowania prawa. Tak uporządkowano, by zagwarantować sobie prawo do monopolu „miesięcznic” smoleńskich. Tysiące policjantów, wygrodzona cała Warszawa, wstrzymany ruch – tylko po to, by Jarosław Kaczyński mógł wygłaszać swoje nieśmiertelne zdanie, że „jesteśmy coraz bliżej prawdy o Smoleńsku”. Żeby mógł nadal insynuować, że to nie była katastrofa, a zamach. Ten fundament PiS-owskiej narracji legł w gruzach już dawno po wygłupach Macierewicza i zupełnej kompromitacji „dochodzenia do prawdy”.

Teraz, kiedy jest potrzebne działanie państwa, by ochronić święto Ojczyzny, ten sam PiS tak sprawny w osłanianiu własnych seansów nienawiści i dzielenia Polaków – jest bezradny wobec ekstremistów i oddaje im nasze święto na podstawie tej samej ustawy. Nasze – wszystkich Polaków święto, a nie brunatnych z Serbii czy Włoch.

Tego się już nie odwróci, ten wstyd powinien do PiS przylgnąć na zawsze. Ale to nie znaczy, że nic nie można zrobić. Pora wyłączyć z ustawy o zgromadzeniach święto niepodległości 11 listopada i na mocy spec – ustawy obciążyć obowiązkiem państwo za jego organizację z wykluczeniem innych organizatorów tego dnia. To jest święto państwa i państwo powinno wziąć za nie odpowiedzialność. Żadnych innych pochodów i manifestacji – wolności manifestowania w jednym zgromadzeniu nie gwarantuje Ruch Narodowy – on ją nam, obywatelom, odbiera. Jeden pochód w każdym mieście wojewódzkim, tylko barwy i symbole państwa, żadnych innych. W takim marszu mogą wziąć udział wszyscy – ale organizator czyli państwo ma pilnować symbolicznego charakteru tego dnia dla wszystkich Polaków. To samo powinno dotyczyć innych form organizowania tego święta, bo przecież marsze to nie wszystko.

Dotychczasowe rozwiązania najwyraźniej się nie sprawdzają. Od dawna 11. 11 jest okazją do burd i manifestowania tego co w Polsce najgorsze, a nie najlepsze. Czas na to, byśmy wzięli sprawy we własne ręce. Gotowych do poparcia takiego projektu proszę o podzielenie się tym wpisem i zgłoszenie poparcia. Damy to prawnikom do opracowania i może uda się zrobić to w ramach Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej. Przynajmniej spróbujemy uratować następne święto, jeśli nie udało się uratować tego.

Z kroniki prof. Jana Skórzyńskiego.

Jeszcze w ubiegłą sobotę prezydent Andrzej Duda chciał, by politycy i zwolennicy różnych partii poszli razem z nim w Marszu Niepodległości. „To kwestia odpowiedzialności wobec społeczeństwa”. W poniedziałek jego rzecznik ogłosił, że prezydent nie weźmie udziału w marszu, na który innych zapraszał. Powody: wypełniony kalendarz i nieudane rokowania z narodowcami

Premier Mateusz Morawiecki musiał po raz kolejny wycofywać się w trybie wyborczym z podanych wcześniej nieprawdziwych, negatywnych informacji o konkurentach politycznych partii rządzącej.

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz przekazał do Trybunału Konstytucyjnego opinię swego resortu, w której wskazywał, że wniosek Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry o stwierdzenie niezgodności traktatu europejskiego z konstytucją jest bezzasadny. W dzień po upublicznieniu tego dokumentu i krytyce stanowiska MSZ przez rzeczniczkę PiS Czaputowicz oświadczył, że w pełni popiera wniosek Prokuratora Generalnego do TK.

Komendant Służby Ochrony Państwa generał Tomasz Miłkowski zapytany, dlaczego tak często zdarzają się kolizje z udziałem chronionych osób, stwierdził, że ruch drogowy tak czasami wygląda. Generał Andrzej Pawlikowski, mianowany szefem BOR przez rząd PiS, wyraził wątpliwość czy ochrona najważniejszych osób w państwie jest obecnie skuteczna.

Sobota 27 października. Duda: chciałbym, żebyśmy razem poszli w marszu niepodległości

Prezydent Andrzej Duda powiedział w wywiadzie opublikowanym w „Rzeczpospolitej”: „Chciałbym, żebyśmy razem poszli w marszu niepodległości, i jest to kwestia odpowiedzialności wobec społeczeństwa. Stańmy obok siebie i pokażmy ludziom, że można być razem. Można się nie gryźć. […] Jeśli opozycja uważa, że nie może być razem z innymi choćby przy części uroczystości 11 listopada, to jest mi ogromnie przykro”.

A co Pan zrobi, by tak to nie wyglądało 11 listopada? – zapytał dziennikarz. „A może Pan ma jakąś konkretną propozycję? – odparł prezydent. – Jeżdżę pod pomniki ojców niepodległości w całej Polsce i ściskam ręce wszystkich. Cóż więcej trzeba? Mam włożyć wór pokutny? Ja tego od nich nie oczekuję. Oczekuję, że staną ze mną normalnie, jak Polak z Polakiem. Odpowiedzmy sobie razem na pytanie: czy ważne jest to, by Polska była niepodległym i suwerennym państwem?”.

Pytany o zawieszenie ustawy o Sądzie Najwyższym przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej Duda powiedział: „Dziwi mnie ta sytuacja. Postanowienie zostało wydane w składzie jednoosobowym jeszcze przed przedstawieniem przez Polskę uwag w ramach postępowania w przedmiocie środków tymczasowych. Takie działanie Trybunału może budzić zatem wątpliwość w kontekście prawa do sądu Rzeczypospolitej Polskiej przeciwko Komisji Europejskiej przed TSUE. Przeczy to znanej jeszcze z czasów rzymskich zasadzie, iż przed wydaniem rozstrzygnięcia należy wysłuchać wszystkich stron”.

Niedziela 28 października. Duda: Na emeryturę idą sędziowie, którzy orzekali w stanie wojennym

Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla niemieckiego „Bild am Sonntag” bronił zmian w sądownictwie dokonywanych przez PiS, mówiąc, że „potrzebna jest zmiana pokoleniowa w środowisku sędziowskim. Część sędziów wydawała wyroki jeszcze w czasach komunistycznych represji.

Wskutek wprowadzonych przez nas przepisów sędziowie, którzy orzekali w czasie stanu wojennego, przechodzą na emeryturę. Trzydzieści lat po demokratycznych przemianach w Polsce, najwyższy na to czas”.

Poniedziałek 29 października. Duda nie weźmie udziału w Marszu Niepodległości

Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski poinformował, że Andrzej Duda nie weźmie udziału w marszu. „11 listopada prezydent od rana do późnej nocy bierze udział w różnego rodzaju uroczystościach państwowych i to jest powód, dla którego nie będzie uczestniczył w Marszu. Tych uroczystości jest bardzo dużo, kalendarz zdecydował” – powiedział w RMF FM Spychalski.

Tego samego dnia w Polsat News rzecznik Dudy stwierdził, że powodem wycofania się prezydenta z udziału w Marszu Niepodległości organizowanym przez środowiska nacjonalistyczne jest także niepowodzenie rozmów, jakie toczyły się pomiędzy organizatorami marszu a Kancelarią Prezydenta i kancelarią Senatu.

„Podczas tych rozmów jednym z naszych najważniejszych warunków, właściwie próśb ze strony […] pana prezydenta, było to, żebyśmy wystąpili wszyscy pod jednymi barwami, pod biało-czerwoną flagą, żebyśmy mieli ze sobą tylko biało-czerwone flagi, żadnych innych. I tutaj […] stowarzyszenie [organizujące marsz] nie było w stanie zapewnić, że inne rzeczy się nie pojawią na marszu, co też, nie ukrywam, miało ogromne znaczenie dla takiej, a nie innej decyzji”.

Wtorek 30 października. Morawiecki: podane przez mnie informacje były nieprawdziwe

Premier Mateusz Morawiecki przegrał w trybie wyborczym proces z prezydentem Krakowa Jackiem Majchrowskim, który zarzucił mu kłamstwo. Podczas konwencji wyborczej PiS w Krakowie Morawiecki powiedział: „Poprzednicy, w tym ci, którzy rządzili tym miastem, nie zrobili [w sprawie ochrony powietrza] nic lub prawie nic”.

Wykonując wyrok sądu premier opublikował we środę w trzech gazetach sprostowanie: „Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 14 października 2018 r. podczas spotkania wyborczego komitetu wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Krakowie o braku działań prezydenta Miasta Krakowa Jacka Majchrowskiego na rzecz poprawy jakości powietrza w Krakowie – Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów”.

Sprostowanie podały również Polsat News i TVP Info.

Wtorek 30 października. Ruch drogowy czasem tak wygląda

Komendant Służby Ochrony Państwa generał Tomasz Miłkowski przyznał w TVN24, że wypadki z udziałem chronionych osób zdarzają się „pewnie” za często. Zapytany, dlaczego tak się zdarza, stwierdził, że „tak ruch drogowy czasami wygląda”.

Miłkowski powiedział, że kierowca samochodu ochrony wicepremier Beaty Szydło służył od dwóch lat w SOP, a wcześniej przez pięć lat jeździł jako kierowca zawodowy w prywatnej firmie. Jego zdaniem to doświadczenie wystarczające.

Jak podała „Rzeczpospolita”, kierowca ten ma 26 lat i nie jest funkcjonariuszem służby stałej w SOP. Od czasu powstania SOP (która zastąpiła BOR) w lutym 2018 roku doszło do 14 zdarzeń drogowych z udziałem samochodów rządowych.

Wtorek 30 października. Czaputowicz krytykuje wniosek Ziobry

Jak ujawniło OKO.press, MSZ 12 października zaopiniowało krytycznie wniosek Prokuratora Generalnego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro do Trybunału Konstytucyjnego, w którym poprosił prezesa TK Julię Przyłębską o zbadanie konstytucyjności zapisów Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Ze stanowiska przesłanego do TK przez resort spraw zagranicznych wynika jasno, że Trybunał Konstytucyjny badał już zgodność traktatu europejskiego z Konstytucją RP w 2005 roku i nie miał zastrzeżeń.

W dokumencie podpisanym przez ministra Jacka Czaputowicza uznaje się też zasadność zadawania pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przez sądy krajowe członków UE. Zdaniem MSZ, z pytaniem prejudycjalnym do TSUE mogą się zwracać polskie sądy powszechne, Sąd Najwyższy, sądy administracyjne czy Trybunał Konstytucyjny.

„W związku z tym, że sądy krajowe stosując prawo unijne są zobowiązane wykładać je w sposób autonomiczny, instytucja odesłania prejudycjalnego zapewnia jednolite stosowanie norm prawa UE i pozwala, jeśli nie wyeliminować, to z pewnością ograniczyć ryzyko rozbieżnej wykładni i w konsekwencji stosowania tych samych norm prawa UE w poszczególnych państwach członkowskich w odmienny sposób” – stwierdza w swojej opinii MSZ, cytowane przez OKO.press.

Środa 31 października. Stanowisko Ziobry stanowiskiem PiS

Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek napisała na Twitterze, że stanowisko Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry wyrażone we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego jest zgodne ze stanowiskiem partii rządzącej.

„Informuję, że wyrażone we wniosku do TK stanowisko Prokuratora Generalnego jest zgodne ze stanowiskiem PiS. Ze zdziwieniem przyjmujemy informację, iż dokument przekazany do TK przez MSZ nie uwzględnia orzeczenia TK z 2010 roku, w którym trybunał potwierdził, że traktat może być przedmiotem badania” – oświadczyła Mazurek.

 Środa 31 października. Nie tylko prawo, ale obowiązek

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik powiedział w TVP, że „jest bardzo zaskoczony stanowiskiem MSZ”. „Prokurator Generalny jest rzecznikiem interesu publicznego, stoi na straży praworządności. To oznacza, że kiedy jest stosowana pewna praktyka przez sądy, która budzi bardzo daleko idące wątpliwości, chodzi o składanie pytań prejudycjalnych dotyczących konkretnie ustroju wymiaru sprawiedliwości, to Prokurator Generalny nie tylko ma prawo, ale ma obowiązek sprawdzić, czy czasem w tym zakresie nie narusza to polskiej konstytucji” – mówił zastępca Zbigniewa Ziobry.

Środa 31 października. Czaputowicz w pełni popiera wniosek Ziobry

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz oświadczył, że popie‎ra wniosek Prokuratora Generalnego do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie za niezgodne z polską konstytucją postanowienie Traktatu o Funkcjonowaniu UE umożliwiające występowanie przez polskie sądy z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości w sprawach dotyczących sądownictwa.

„Polski Trybunał Konstytucyjny ma pełne prawo oceniać konstytucyjność poszczególnych elementów traktatów europejskich i ich stosowania w praktyce” – uznał Czaputowicz.

Odnosząc się do krytycznej wobec wniosku Ziobry opinii swego resortu, ujawnionej we wtorek, szef MSZ stwierdził, że „rolą MSZ w postępowaniu przed TK nie jest proponowanie konkretnego rozstrzygnięcia, ale przedstawienie informacji, które mogą ułatwić takie rozstrzygnięcie Trybunałowi Konstytucyjnemu. Stanowisko MSZ ma więc charakter informacyjny i ekspercki”.

Dokument nie zawiera konkluzji ani wniosków, jakie sugerują niektóre media. Dokument nie kwestionuje w szczególności dopuszczalności wniosku złożonego przez Prokuratora Generalnego i nie polemizuje z tezami zawartymi w tym wniosku. W pełni popieram wniosek Prokuratora Generalnego do Trybunału Konstytucyjnego” – ogłosił szef MSZ.

Środa 31 października. Premier: nie ma żadnych rozbieżności w rządzie

„Nie ma żadnej rozbieżności pomiędzy ministrem sprawiedliwości i ministrem spraw zagranicznych co do interpretacji możliwości kierowania zapytań o decyzję do naszego TK w zakresie poszczególnych przepisów Traktatu o UE” – powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania w Dąbrowie Górniczej.

Szef rządu, cytowany przez portal wPolityce.pl stwierdził: „Jest rzeczą bezsporną, że minister spraw zagranicznych, zgodnie zresztą ze swoim oświadczeniem, absolutnie przyznaje tutaj rację, że jest możliwość kierowania do TK tego typu zapytań, wątpliwości, co do interpretacji stosowania prawa w poszczególnych przypadkach”.

Środa 31 listopada. Kaczyński: nie musimy przyjmować europejskich chorób

Jarosław Kaczyński powiedział na spotkaniu wyborczym w Chełmie, że „idziemy do przodu by Polska stała się państwem europejskim w całym tego słowa znaczeniu, bo my nie musimy przyjmować europejskich chorób”.

Środa 31 października. „Panorama” bez szefowej

Szefowa „Panoramy” w TVP 2 Aneta Kołodziej zrezygnowała – podał portal Wirtualne Media. Swoją funkcję sprawowała od lipca 2016 roku. Jest to kolejna zmiana w kierownictwie programów informacyjnych TVP. 25 października odszedł szef „Teleexpressu” Piotr Kudzia.

Czwartek 1 listopada. Niezapowiedziana wizyta w Nowym Sączu

Na trzy dni przed drugą turą wyborów samorządowych prezydent Andrzej Duda złożył niezapowiedzianą wizytę w Nowym Sączu. Prezydent udzielił poparcia kandydatce PiS na prezydenta miasta Iwonie Mularczyk – poinformował portal sadeczanin.info.

Duda był m.in. pod pomnikiem legionistów oraz na cmentarzu, gdzie towarzyszyła mu kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na urząd prezydenta Nowego Sącza. Iwona Mularczyk była wraz z rodziną (mężem kandydatki jest poseł PiS Arkadiusz Mularczyk). Prezydent złożył też kwiaty pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego.

Portalowi sądeczanin.info prezydent powiedział, że jego wizyta ma charakter nieoficjalny. Przyznał, że można ją traktować jako rodzaj przypieczętowania kampanii wyborczej Mularczyk. „Jestem w końcu synem tej ziemi, a pani Iwona Mularczyk i pan poseł są moimi serdecznymi przyjaciółmi od wielu lat” – podkreślił Duda.

Piątek 2 listopada. Prezydent wspiera mentalnie

Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski, przekonywał w „Rzeczpospolitej”, że prezydent Andrzej Duda nie angażuje się w kampanię samorządową. Wszelako, stwierdził, „zupełnie naturalnym jest, że pan prezydent ma przyjaciół, ma znajomych i z nimi rozmawia. No tutaj, naprawdę, proszę nie doszukiwać się jakichś wielkich sensacji”.

Zapytany o to, co prezydent robił w Nowym Sączu na cmentarzu u boku kandydatki PiS na prezydenta miasta Iwony Mularczyk, powtórzył: „Tak jak mówiłem, to że pan prezydent ma znajomych, ma przyjaciół. Nie od dziś wiadomo, że z panem posłem Mularczykiem, z żoną pana posła, znają się od wielu, wielu lat, jeszcze z czasów, kiedy pan prezydent nawet w polityce nie był. A więc to, że się przyjaźnią, jest zupełnie naturalne”.

Dopytywany czy prezydent ma na cmentarzu bliskich, Spychalski powiedział: „No, wie pan. Pan prezydent, a właściwie żona pana prezydenta, pochodzi z okolic Starego Sącza, więc no, to są takie tereny, które są panu prezydentowi doskonale znane”.

Czy robienie kampanii na cmentarzu jest moralne? – indagował dziennikarz.

Rzecznik stwierdził: „Ale to są pana słowa, moim zdaniem zupełnie nieuprawnione. Pan prezydent, tak jak powiedziałem, odwiedził cmentarz. No to, że były media, nie wiem, ja ich… ja mediów nie zapraszałem. Więc, no naprawdę, ciężko mi…”.

Czy zatem zaprzecza Pan, że prezydent wspierał kandydatkę PiS na prezydenta Nowego Sącza? – nie ustępował dziennikarz. „Pan prezydent oczywiście zna kandydatkę na prezydenta Nowego Sącza” – tłumaczył Spychalski. „I wspiera ją, tak bardziej mentalnie”.

Piątek 2 listopada. PiS zmaga się z atakami zagranicznego kapitału

Posłanka Joanna Lichocka w Polskim Radiu 24 w odniesieniu do sprawy nagrań Mateusza Morawieckiego, które ujawniono przed kampanią samorządową, stwierdziła, że „kapitał ma narodowość i było widać, że niemieckie media działające w Polsce zaangażowały się w kampanię samorządową. Widać, że było to zaangażowanie dziennikarzy portalu Onet.pl, by z tej starej taśmy z nagraniem Mateusza Morawieckiego wydobyć sformułowania, które miałyby go skompromitować”.

Zdaniem Lichockiej, PiS zmaga się od lat z atakami mediów z zagranicznym kapitałem w Polsce. „PiS po raz czwarty wygrywa wybory pomimo tego mechanizmu medialnego. Trzeba to głośno mówić i powtarzać, by Polacy wiedzieli z jakim produktem mają do czynienia. Mamy do czynienia z zaangażowaniem ogromnych środków w system medialny w Polsce, które są środkami zagranicznymi, nie polskimi”.

Piątek 2 listopada. Pawlikowski: prezydent Polski nie jest dobrze chroniony

Były szef Biura Ochrony Rządu w latach 2006-2007 i 2016-2017 generał Andrzej Pawlikowski, stwierdził w Polskim Radiu 24, że ma wątpliwości czy ochrona najważniejszych osób w państwie jest skuteczna. „Strach przed przyszłością powoduje to, że odchodzą naprawdę bardzo doświadczeni funkcjonariusze. Powstaje przestrzeń, pustka”. Czy najważniejsze osoby w naszym kraju są bezpieczne? – zapytał dziennikarz. „[…] Słuchając wczoraj rozmowy z gen. Miłkowskim mam pewne wątpliwości w tym zakresie” – odparł Pawlikowski. Dziennikarz: czy mówi pan, że prezydent Polski nie jest bezpieczny? Pawlikowski: „Tak. Słuchając wypowiedzi gen. Miłkowskiego w TVN24 z każdą minutą byłem coraz bardziej przerażony i zacząłem mieć wątpliwości czy ta ochrona tak naprawdę jest skuteczna”.

Były szef BOR stwierdził, że „pan komendant [Miłkowski] pościągał przecież swoich kolegów z okolic różnych posterunków powiatowych. […] W tej chwili naprawdę mamy problem, bo odeszło, odchodzą i wiem, że ma odejść wielu doświadczonych kierowców. Z informacji, które do mnie docierają wynika, że system szkoleń zupełnie leży. Dużym problemem jest, że do najważniejszych osób w państwie są przydzielane osoby z kilkumiesięcznym czy maksymalnie dwuletnim doświadczeniem. Tymczasem, żeby do takiego VIP-a dostać angaż, potrzeba 4-, 5 lat szkolenia”.

Piątek 2 listopada. Morawiecki: rola Polski w Unii umacnia się

Premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla portalu tvp.info powiedział, „My naszą pozycję w Unii Europejskiej teraz umacniamy, bo Unia Europejska jest unią twardej gry interesów krajów członkowskich. My nie uważamy, tak jak nasi poprzednicy, że poklepywanie po plecach i ustępowanie wszystkim to jest realizacja interesów Polski. Wiadomo, ta »brzydka panna na wydaniu«, takie nieładne słowa jednego z członków Platformy Obywatelskiej, bardzo wysoko zresztą postawionych swojego czasu w ich hierarchii”.

„Rola Polski w Unii Europejskiej umacnia się – przekonywał. – Jesteśmy realnie coraz silniejszym partnerem zarówno ze względu na swoją siłę gospodarczą, jak i nasze ogromne sukcesy w uszczelnianiu systemu podatkowego. To zostało tam zauważone na bardzo wielu forach. Odzyskaliśmy też w polityce zagranicznej naszą wewnętrzną sterowność – to od nas zależą kierunki polityki zagranicznej. Nie jesteśmy łódeczką przywiązaną do wielkich możnych tego świata, tylko kierując się interesami polskimi i rozumiejąc realia geopolityki, prowadzimy politykę polską, polską politykę zagraniczną w najlepszym polskim interesie”.

Premier oświadczył, że program PiS „można streścić w czterech słowach: rodzina, praca, płaca i mieszkanie”.

>>>

Fragment ostatniego felietonu Waldemara Mystkowskiego.

Wszystko można pogodzić w ramach demokratycznych struktur – od ideowych lewicy do liberalizmu. Zagrożenia zawsze przychodzą ze strony prawicy. W Polsce jest to regułą – tak było w okresie międzywojennym, tak jest i teraz.

Nareszcie opozycja zebrała się w sobie i po raz pierwszy liderzy sześciu stronnictw opozycyjnych na wspólnej konferencji zapowiedzieli współpracę w samorządach, a są to: Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Polskie Stronnictwo Ludowe, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Unia Europejskich Demokratów. A więc niemal wszyscy są przeciw PiS.

Nareszcie! Po samorządach przyjdzie czas na wybory do Parlamentu Europejskiego, które mogą być najciekawszym poligonem współpracy opozycji, a następnie do Sejmu i Senatu. Metoda D’Hondta premiuje największych, a opozycja jest 2-krotnie większa niż PiS w swoim najlepszym okresie. Dopiero przegrane PiS można rozliczyć – za dewastację mediów publicznych, niezależności sądownictwa, za demolkę demokracji i prestiżu Polski.

Więcej >>>

Reklamy

Komentarze 3 to “Obłęd. Pomnik Lecha Kaczyńskiego to moralna podłość”

  1. Hairwald 4 listopada 2018 @ 08:48 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Julia Przyłębska w Berlinie persona non grata … Instytucje Unii Europejskiej NIE UZNAJĄ ŻADNYCH wyroków i orzeczeń fasadowego Trybunału Konstytucyjnego …

  2. Earl drzewołaz 4 listopada 2018 @ 10:17 #

    Reblogged this on Earl drzewołaz i skomentował(a):
    Pokraki pisowskie – ten termin koniecznie należy wprowadzić do leksykonów, słowników.

Trackbacks/Pingbacks

  1. PiS oddał faszystom Warszawę | Hairwald - 4 listopada 2018

    […] Depresja plemnika […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: